Opowiem innym o swojej radości!


Pewien znajomy opowiadał w towarzystwie o swojej pracy, o tym ile znakomitych osób – uczonych, polityków, ludzi kultury – spotyka na swojej drodze. Był gościem prominentnych osobistości ze sfer rządowych i politycznych, jest przyjacielem ludzi z pierwszych stron gazet. Wszystko zawdzięcza swojemu zawodowi – jest dziennikarzem. Zwiedził kawał świata, i nadal planuje wiele atrakcyjnych podróży.

Gdy tak opowiadał, szczycąc się swoją wiedzą, znajomościami, układami i możliwościami, poczułam się małą, zagubioną, nic nie znaczącą, i zupełnie nie na miejscu w tym towarzystwie. Ukończyłam zaledwie szkołę zawodową, świat, owszem, trochę znam, ale z książek i TV, z publicystyki i gazet. Osobiście nie znam nikogo z ważnych osobistości. Za granicą także nie byłam, tak się składało, że zawsze były ważniejsze wydatki albo pojawiały się inne kłopoty. Nawet swego kraju dobrze nie znam, bo nie było za co podróżować, zwiedzać...

Zrobiło mi się tak jakoś smutno, nie jestem już też taka młoda, czas ucieka, kłopotów coraz więcej, a z tym zdrowiem niewiele już przede mną. Było mi smutno, ale że nikomu nie zazdroszczę, pomyślałam tylko: Szkoda, ale cóż, dobrze jest, jak jest, oby nie było gorzej. Do domu wróciłam trochę przygaszona; zdjęłam płaszcz, usiadłam w fotelu i zamyśliłam się. Po chwili wzięłam do ręki moją wysłużoną Biblię. Ta Księga ksiąg zawsze leży na wierzchu, abym mogła po nią sięgnąć w każdej wolnej chwili, albo gdy jest mi źle lub smutno – tak właśnie jak w tamtym momencie.

Zaczęłam czytać ale jakoś inaczej, może uważniej niż zwykle. I nagle, w jednej chwili, coś zrozumiałam: ja także mogę się pochwalić czymś wspaniałym! Ja także znam Kogoś Ważnego! A nawet mam o wiele więcej niż ów dziennikarz!

Tak, to Bóg.

Znam Największego Uczonego, Mędrca nad mędrcami! Najwspanialszego, najpotężniejszego, pełnego miłości i łaski Stwórcę!

Jest mój; tak, jest mój! Jest także moim Lekarzem, bez lekarstw leczy Swym Słowem moje schorowane ciało, i moją duszę – gdy jest mi smutno, gdy gwałtownie potrzeba mi nadziei i zaufania.

W Swej dobroci ofiarował mi Swoją wspaniałą Księgę, ważniejszą niż wszystkie pozostałe księgi świata. I chociaż ukończyłam tylko zawodówkę, to nadal się kształcę, i to wysoko; chodzę przecież do szczególnej szkoły – Szkoły Bożej, gdzie Nauczycielem jest Jego Święty Duch!

No dobrze, pomyślałam, ale ja nie podróżuję.

– To nic, przecież w przyszłości odbędę wspaniałą podróż do Królestwa Bożego, do Domu mojego Niebieskiego Ojca, a Przewodnikiem w tej podróży będzie mój Pan, Jezus Chrystus, który jest także moim Królem i Starszym Bratem!

Nie, czymś tak cudownym nie może się poszczycić mój znajomy. On nawet nie wie – bo nie chce wiedzieć (!) – że to, co mnie czeka, przyćmi wszystkie ziemskie wspaniałe widoki i urokliwe miejsca, nawet najpiękniejsze. On tego nie wie.

Kiedy tak rozmyślałam, nagle poczułam się niezwykle uprzywilejowana, bogata i szczęśliwa! Nie, postanowiłam, nie będę już smutna – nigdy! I nie będę także milczała; ja też mam coś bardzo ważnego do opowiedzenia, do przekazania innym. Muszę się podzielić tym, co osiągnęłam w życiu – będę o tym opowiadać każdemu, kto tylko zechce słuchać!

Opowiem o Bogu i Jego zainteresowaniu moim losem, o Panu Jezusie, i Jego ziemskiej wędrówce. Opowiem o Bożej miłości, o Golgocie Jego Syna, opowiem o przebaczeniu, jakiego dostąpiłam w Chrystusie, i o tym, że umarł za moje grzechy, po trzech dniach zmartwychwstał, a teraz opiekuje się mną każdego dnia.

Zapewnię każdego, że Jezus Chrystus przyjdzie wkrótce po mnie, że zabierze mnie w Lepszy Świat, w Świat Boga – do Jego Królestwa.

Opowiem każdemu, kto zechce słuchać, o cudownej Bożej łasce i o nadziei. Przekażę każdemu z nich Boże zaproszenie na tę wspaniałą wycieczkę – wycieczkę do życia wiecznego z Bogiem i u Boga.

Drogi Czytelniku!

Czy przyjmiesz takie zaproszenie? Czy już dziś dasz się zaprosić do tego Pięknego Kraju, w którym nie będzie wojen, głodu, śmierci, łez, ani jakiegokolwiek nieszczęścia? Byłabym ogromnie szczęśliwa, gdybym mogła Cię tam spotkać jako Brata lub Siostrę!

Pomyśl o tym. Pomyśl o swej przyszłości, która może być wieczną przyszłością z Bogiem. A tymczasem, już teraz, niezwłocznie, zapraszam Cię do naszego Uniwersytetu – do Bożej Szkoły, do Słowa Pańskiego, do Biblii. Na ostatniej stronicy Pisma Świętego czytamy: „...Przyjdź! A ten, kto pragnie, niech przychodzi, a kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota.” (Obj 22,17).

Daria J.