POLIGAMIA CZY MONOGAMIA?


Pytanie: “Czy chrześcijanin może mieć kilka żon?”

Odpowiedź:

Jest to jedno z najkrótszych pytań, jakie zdarzyło mi się otrzymać. Ale dotyka ono niesłychanie ważnej sprawy, której konsekwencje także są niezwykle poważne. Biblia odpowiada na nie, ale odpowiedź — jeśli ma być w pełni czytelna — musi być kompleksowa i dość obszerna. Należy w niej uwzględnić i bezpośrednie wypowiedzi Pisma, i podane w nim przykłady, i opisane sytuacje.

Najpierw chcę zwrócić Twoją uwagę na fragment Ewangelii wg Mateusza 19,7-12 gdzie Jezus Chrystus zajął stanowisko w kwestii praktykowanych w Izraelu rozwodów. Odpowiadając na pytanie “Czy wolno odprawić żonę swoją dla każdej przyczyny?”, Pan Jezus przypomina początek dziejów człowieka, gdzie dla jednego mężczyzny Bóg stworzył jedną kobietę (por. 1 Mjż 2,20-24), i mówi: “Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, i będą ci dwoje jednym ciałem” (w. 5).

A więc prosta odpowiedź na Twoje pytanie brzmi: dla jednego mężczyzny Bóg stworzył jedną kobietę. Z tego wynika, że wzorcowym, ustanowionym przez Boga małżeństwem jest małżeństwo monogamiczne! Gdy zważymy, że stało się to w okresie przed zaistnieniem grzechu, należy przyjąć, że zwrot Jezusa — “na początku” — odnosi się nie tylko do czasu, ale przede wszystkim określa stan idealny.

A teraz proponuję spojrzeć na początek małżeństw poligamicznych. Pierwsza biblijna wzmianka o takim małżeństwie dotyczy Lamecha. Człowiek ten pojął za żony dwie kobiety, Adę i Syllę (1 Mjż 4,19). Kim jednak był Lamech i co sobą reprezentował?

— Lamech był potomkiem Kaina, i tak jak jego pradziad człowiekiem złym, porywczym i mściwym, czego zresztą ani nie ukrywał, ani się nie wstydził; “I rzekł Lamech do swych żon: Ado i Syllo, słuchajcie głosu mojego! Wy, żony Lamecha, nadstawcie ucha na słowo moje! Męża gotów jestem zabić, jeśli mnie zrani, a chłopca, jeśli mi zrobi siniec.” (1 Mjż 4,23)!

— Jest to raczej marna rekomendacja dla małżeństwa poligamicznego!

W odróżnieniu od potomków Kaina, potomkowie Seta, którzy “wzywali imienia Pana” (1 Mjż 4,25.26), zawierali małżeństwa monogamiczne. Wprawdzie w 5. rozdziale Księgi Rodzaju wymienieni są tylko mężczyźni, a więc brak tam informacji o rodzaju związków małżeńskich, ale już rozdział 6. informuje nas, że małżeństwo Noego, a także małżeństwa jego synów były monogamiczne; do korabia każdy z tych czterech mężczyzn wszedł wraz ze swoją (jedną!) żoną (1 Mjż 7,7.13; por. 2 Ptr 2,5)!

Pozostałe informacje zawarte w tym 6. rozdziale pozwalają na postawienie tezy, że jedną z przyczyn zesłania potopu, były związki poligamiczne (por. 1 Mjż 6,1.2). Oczywiście, daleki jestem od twierdzenia, że to była główna przyczyna zesłania potopu, ale związki poligamiczne, naruszające Boży ideał małżeństwa monogamicznego, bez wątpienia wpisują się w obraz bezprawia, niemoralności i rozpasania spowodowanego powszechnym odejściem ludzi tamtego świata od Bożych praw i ustaw (por. 1 Mjż 6,11-13)!

Nie można jednak pominąć faktu, że po potopie małżeństwa poligamiczne zawierali między innymi także patriarchowie. W wielu przypadkach przyczyną było pragnienie posiadania licznej rodziny, w innych zaś, niestety, uleganie panującym wówczas zwyczajom, albo — jak np. w przypadku Jakuba — podstęp (1 Mjż 29,16-30). W innych przypadkach oprócz żon mieli oni także nałożnice. Należy jednak zauważyć, że zawsze powodowało to poważne problemy w życiu patriarchów.

— I tak, Abracham idąc za radą Sary, aby mieć upragnionego potomka bierze sobie nałożnicę Hagar, która rodzi mu syna. Ale zrodziło to w jego domu mnóstwo nieporozumień i napięć, które w końcu zostały rozwiązane w dramatyczny sposób. Co istotne, Bóg nie uznał tego kroku patriarchy, podobnie jak nie uznał zrodzonego z niewolnicy Ismaela.

— Zrodzony z Sary Izaak, żył w związku monogamicznym z Rebeką, ale już jego syn, Jakub (podobnie zresztą jak jego brat Ezaw), zawarł małżeństwo poligamiczne. W następstwie tego dzieci patriarchy wychowywane przez kilka matek (poza Leą i Rachelą miał on jeszcze dwie nałożnice), pozostawały w ciągłych konfliktach i do późnej starości były powodem wielu jego zmartwień i zgryzot.

W Izraelu, gdzie istniały i były przez Boga tolerowane związki poligamiczne (por. 2 Mjż 21,10), wielokrotnie dochodziło w nich do poważnych napięć i poróżnień. W 1 Sam 1,1-7 została np. opisana sytuacja w domu Elkany, gdzie płodna Penina, zazdrosna o miłość męża, upokarzała bezpłodną (do czasu) Annę, późniejszą matkę Samuela.

W związkach poligamicznych jest z reguły tak, że ktoś jest bardziej, a ktoś mniej obdarzany miłością, serdecznością i współżyciem. Do tego dochodzi zwykle walka o wpływy, o majątek, także faworyzowanie dzieci, itp., itd.

W trosce o dobro człowieka Bóg ustanowił zdrowe i święte podstawy, zarówno w sferze uczuciowej, emocjonalnej, jak i w sferze spraw materialnych i społecznych. Jak wielką rolę odgrywa tu małżeństwo, nie trzeba nikogo przekonywać. Jeżeli zatem pierwszy związek ustanowiony przez Boga “na początku”, to małżeństwo monogamiczne, to niewątpliwie uznać należy, że taka jest Boża wola, a zarazem norma, którą należy przestrzegać! I cokolwiek działo się później, na co Bóg okresowo zezwolił (np. rozwody), nie wyraża Jego woli, ale raczej dowodzi zatwardziałości ludzkich serc (por. Mt 19,8).

Niezwykle pouczające jest też alegoryczne ujęcie historii i postaci Sary i Hagar, a także ich synów, Izaaka i Ismaela, jakiego dokonuje ap. Paweł w Gal 4,21-31. Te dwie kobiety i ich dwaj synowie obrazują krańcowo odmienne grupy ludzi: Sara i Izaak reprezentują przyjęty przez Boga, oczyszczony i zbawiony lud Boży, zaś Hagar i Ismael — posiadających wybitnie cielesne skłonności, grzesznych i w końcu odrzuconych przez Boga ludzi.

W tym kontekście bardzo ważną okazuje się nauka, jakiej ap. Paweł udziela nam w Ef 5,22-33. Omawiając małżeństwo i wzajemne zobowiązania małżonków, czyni związek małżeński obrazem związku Jezusa Chrystusa z Kościołem: “Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, i połączy się z żoną swoją, a tych dwoje będzie jednym ciałem. Tajemnica to wielka, ale ja odnoszę to do Chrystusa i Kościoła” (w. 31.32)! Znów zauważ: jak ziemskie małżeństwo tworzy jeden mężczyzna i jedna kobieta, tak ten mistyczny związek tworzy jeden Mesjasz i jedna Oblubienica — Kościół! Jest tylko DWOJE — dla trzeciego (czwartego? piątego?...) nie ma miejsca!

— Jest jeden Oblubieniec i jedna Oblubienica (Obj 19,7.8);

— jeden Pan i jedna wiara (Ef 4,5);

— jeden Chrystus i jeden Kościół (Ef 5,23)!

Czas, kiedy Bóg dopuszczał związki poligamiczne, dawno już przeminął. Podobnie jak praktykowane w Izraelu rozwody; z wyjątkiem wszeteczeństwa (porneia).

Uznałem, że warto również w tym miejscu przytoczyć słowa ap. Pawła: “Dobrze jest, gdy mężczyzna nie dotyka kobiety. Jednak ze względu na niebezpieczeństwo wszeteczeństwa niechaj każdy ma swoją żonę i każda niechaj ma własnego męża” (1 Kor 7,1.2). Omawiając sytuację chrześcijańskiego, monogamicznego małżeństwa Paweł stwierdza m.in., że związki te będą mieć określone kłopoty. On nie pisze, że osoby żyjące w związkach poligamicznych będą miały kłopoty, ale powiada, że żyjący w związkach monogamicznych będą mieli problemy, i że lepiej byłoby, aby chrześcijanie mogli pozostawać w stanie wolnym.

— O ileż zatem większe problemy musiałyby pokonywać małżeństwa poligamiczne?!

Czas Apostołów był niewątpliwie okresem przejściowym w sferze obyczajowości, także w kwestii małżeństw. Do Kościoła przychodzili ludzie pozostający w związkach monogamicznych, ale także ci, którzy już wcześniej założyli małżeństwa poligamiczne. Apostołowie stanęli więc wobec problemu, w jaki sposób pomóc tym ostatnim. Poradzili sobie z tym dość prosto.

— Przede wszystkim, kopiując postawę Pana Jezusa (Mt 19,4-6), nauczali, że małżeństwo powinno być związkiem monogamicznym. Łatwo zauważyć, że wszędzie tam, gdzie mówią czy piszą o małżeństwie, podkreślają, że jest to związek dwojga osób — mężczyzny i kobiety (1Kor 7,1.2.10-14.32-39; Ef 5,22-31; Hbr 13,4).

— Ludzi pozostających w małżeństwie poligamicznym nie dopuszczali do wiodących urzędów w Kościele; mężczyźni, którzy nie byli “mężami jednej żony”, nie mogli być ani biskupami ani prezbiterami, ani diakonami (1 Tym 3,1.2.12; Tyt 1,5.6).

Był to niewątpliwie mądry i zdrowy, a przede wszystkim Boży kurs; przyjęte zasady miały doprowadzić (i rzeczywiście doprowadziły) do eliminacji niewłaściwych, przeniesionych z poprzedniego, nieodrodzonego życia obyczajów. Chrześcijaństwo stopniowo przywracało każdej sprawie, także małżeństwu, właściwy kształt i miejsce.

Myślę, że ten ewolucyjny charakter, płynne przejście od małżeństwa poligamicznego do monogamicznego, powinien być stosowany także i dziś tam, gdzie — jak na przykład w krajach arabskich — wielu mężczyzn wciąż ma po kilka żon. Bo jak powinien się zachować chrześcijański nauczyciel, który zastanie taką sytuację? Czy powinien natychmiast i bezwzględnie egzekwować Bożą zasadę, i nakazać nawracającemu się Arabowi zatrzymanie jednej i oddalenie pozostałych żon?

— Nie zapominajmy, że tamten świat rządzony jest innymi zasadami, że inne są m. in. zabezpieczenia socjalne, i radykalnie oddalone żony i ich dzieci byłyby częstokroć skazane na biedę i poniewierkę!

— A jaki status miałyby takie oddalone kobiety, i ich dzieci? I jak bardzo musiałoby to się odbić na ich psychice, uczuciach i duchowości?!

Dopiero ich dzieci mogą, i powinny — jeśli są chrześcijanami — w pełni stosować się do standardów chrześcijańskich. Jest to dokładnie to, co miało miejsce w pierwotnym Chrześcijaństwie.

Życie dowodzi, jak mądre i błogosławione są Boże decyzje dotyczące małżeństwa i rodziny. Także systemy prawne państw, odwołujących się do chrześcijaństwa, uznają wyłącznie małżeństwa monogamiczne, zaś poligamia ze względu na fatalne i niszczące następstwa, jest prawnie zakazana i ścigana. Warto tu wspomnieć Mormonów, którzy w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych głosili i praktykowali poligamię, co miało fatalne skutki także w sferze współżycia społecznego. Poligamia tej grupy wyznaniowej została napiętnowane prawnie i w opinii społecznej, i ostatecznie wyeliminowana; zrezygnowali z niej także sami Mormoni.

Sumując moją wypowiedź chcę raz jeszcze podkreślić, że wolą Bożą było, aby na tej ziemi ludzie zawierali małżeństwa monogamiczne; jednego mężczyzny i jednej kobiety.

— Stwórca ustanowił i błogosławił na początku takie właśnie małżeństwo (1 Mjż 1,27.28).

— Za takim małżeństwem wypowiedział się Pan Jezus Chrystus (Mt 19,4-6).

— Tak związek małżeński rozumieli i traktowali również Apostołowie (1 Kor 7,1.2; Ef 5,31).

— Wszystko inne, co na temat małżeństwa znajdujemy w sprawozdaniu biblijnym, było albo wynikiem niewiedzy, albo nadużycia, bądź było podporządkowane doraźnym celom (np. wielodzietności), a Bóg tolerował to jedynie w określonych warunkach i do określonego momentu.

Życzę Ci obfitego Bożego błogosławieństwa i wiele Bożej mądrości i umiejętności w podejmowaniu ważnych życiowych decyzji!

M. Hoffmann