TRÓJCA ŚWIĘTA - MIT CZY RZECZYWISTOŚĆ?


Uwagi o historii dogmatu

Do podstawowych dogmatów większości współczesnych kościołów chrześcijańskich należy dogmat o Trójcy Świętej. Chrześcijanie sprzeciwiający się temu dogmatowi należą do tak znikomej mniejszości, że w potocznym odczuciu dogmat ten ma mocne uzasadnienie biblijne. Czy tak jest w istocie?

Okazuje się jednak, że w Biblii nie znajdujemy takich wyrażeń jak "Trójca Święta", "Bóg w Trójcy Jedyny" czy "Trójjedyny Bóg". Nie kończące się przez lata, ludzkie spekulacje na temat Boga, przysłoniły biblijną prawdę na ten temat. Wśród tych spekulacji największy posłuch znajduje doktryna, że Bóg jest trzema równymi lecz oddzielnymi i boskimi osobami - Ojcem, Synem i Duchem Świętym - które w niezrozumiały dla człowieka sposób jakoś łączą się w jedno. Przy czym nie chodzi tu tylko o jedność myśli, działania, celu itd,. ale o jedność w sensie cyfry.

Czy sprawdziłeś Czytelniku kiedykolwiek historię doktryny Trójcy? Czy sądzisz, że doktryna ta była wyznawana przez pierwotne chrześcijaństwo, przez chrześcijan opisanych w Biblii?

Największe zasługi w usankcjonowaniu idei Trójcy miał sobór w Nicei Bityńskiej, koło Konstantynopola w dzisiejszej Turcji (325 rok n.e.). Czym był Sobór Nicejski? Kto go zwołał? Sobór ten nie był zwołany, jak można by przypuszczać, przez przywódców kościelnych. Przeciwnie, został zwołany przez nawróconego, ale wówczas jeszcze nieochrzczonego, cesarza Konstantyna i w celach głównie pozareligijnych. "W 325 roku cesarz Konstantyn zwołał sobór kościelny do Nicei w Bitynii. W nadziei uzyskania dla swego tronu poparcia coraz bardziej rosnącej liczby chrześcijan ujawnił wobec nich łaskę, ponieważ w jego interesie było istnienie kościoła żywotnego i zjednoczonego. Kontrowersja związana z arianami [jedną ze stron dyskusji na temat Trójcy] zagrażała jedności kościoła i stanowiła zagrożenie dla władzy cesarza. Dlatego Konstantyn postanowił położyć kres temu kłopotowi (...) Sam Konstantyn, oczywiście, ani nie znał się, ani nie troszczył się o dyskutowaną sprawę, lecz za wszelką cenę pragnął doprowadzić tę kontrowersję do końca."

Historia powzięcia decyzji popierającej doktrynę Trójcy jest szczegółowo opisana w pracach historyków. Powinieneś przejrzeć te okoliczności w tej czy innej historii Kościoła czy w Encyklopedii Katolickiej. Doktrynę Trójcy Świętej skompletowano w ciągu dwu wieków ze spekulacji ludzkich, których korzenie tkwiły w filozofii pogańskiej i żydowskiej. W końcu narzucono ją kościołowi w czwartym wieku na soborze zwołanym z powodów politycznych pod kierownictwem rzymskiego cesarza. Nauka o Trójcy posiada uderzające podobieństwo z triadami powszechnymi w starożytnych religiach pogańskich Egiptu, Babilonii i innych społeczeństw.

Skąd pochodzi doktryna Trójcy? Czy jest to doktryna katolicka lub protestancka? Okazuje się, że miliony ludzi wierzyło w Trójcę jeszcze przed powstaniem chrześcijaństwa!

Znany teolog i historyk chrześcijaństwa, Alexander Hislop, w swojej książce The Two Babylons (Dwa Babilony) przedstawia następujące cenne informacje:

"Widzimy więc, jak pod każdym względem słusznie Rzym nosi na swym czole nazwę "Tajemnica, Wielki Babilon". Musimy tylko przypomnieć sobie, jak starożytne Tajemnice Babilońskie oddziałały na cały system Rzymu. Ujrzymy wtedy, jak bardzo ten drugi zapożyczył się u pierwszych. Tajemnice te były długo ukryte w ciemności, lecz obecnie ta gęsta ciemność zaczyna ustępować. Wszyscy, którzy poświęcili choć trochę uwagi literaturze Grecji, Egiptu, Fenicji czy Rzymu, są świadomi miejsca, jakie te "Tajemnice" zajmują w tych krajach i że pomimo powierzchownych różnic we wszystkich istotnych względach, "Tajemnice" te w różnych krajach były identyczne. Język Jeremiasza pokazuje, że Babilon był głównym źródłem, z którego wypływały wszystkie systemy bałwochwalcze. Do podobnych wniosków dochodzą najznakomitsi historycy.

Aby ustalić identyczność systemów starożytnego Babilonu i Rzymu papieskiego musimy tylko zbadać, jak daleko system papiestwa zgodny jest z całym systemem ustanowionym w tych Tajemnicach Babilońskich" (s. 13).

"(...) Przyjąwszy więc jawną jedność i babiloński charakter starożytnych Tajemnic Egiptu, Grecji, Fenicji i Rzymu za wskazówkę kierującą naszymi badaniami, stopniowo porównujemy doktrynę i praktykę tych dwu Babilonów - Babilonu Starotestamentowego i Babilonu Nowotestamentowego.

A tutaj musimy zauważyć najpierw identyczność przedmiotów kultu w Babilonie i Rzymie. Starożytni Babilończycy, jak nowożytni Rzymianie, uznawali słownie jedność Bóstwa; czcząc niezliczone pomniejsze bóstwa, które jakoby wywierają pewien wpływ na ludzkie sprawy, wyraźnie stwierdzali, że istnieje JEDEN nieskończony i wszechmogący Stwórca, przewyższający wszystko. Większość narodów robiła to samo" (s.14).

Lecz jeśli tak było, to jaka istniała różnica między Izraelem i narodami pogańskimi? Dlaczego Wszechmogący gani inne narody i nazywa je pogańskimi faworyzując jednocześnie naród Izraela? Hislop udziela odpowiedzi na to pytanie:

"Tak więc uznanie przez Babilończyków jedności bożej miało ostatecznie charakter bałwochwalczy. Z tego powodu Jahwe surowo potępiał Swój własny lud za jakąkolwiek zachętę robienia tego samego. (...) W jedności Jedynego Boga Babilończyków istniały trzy osoby i aby symbolizować tę doktrynę Trójcy używali oni, czego dowiodły odkrycia Lazarda, trójkąta równoramiennego, dokładnie tak, jak to robi dzisiaj Kościół Rzymski" (s.16).

"Papiestwo ma w niektórych swoich kościołach, jak na przykład w klasztorze tzw. Trynitariuszy Madrytu, obraz Trójjedynego Boga z trzema głowami na jednym ciele. Babilończycy mieli coś podobnego. Lazard w swojej ostatniej pracy przedstawił wzór takiej trójjedynej boskości czczonej w starożytnej Asyrii. (...) W Indiach najwyższe bóstwo jest w jednej z najdawniejszych świątyń w grotach przedstawione z trzema głowami na jednym ciele i nazwane "Eko deva Trimurty" - Jeden Bóg w trzech postaciach. W Japonii buddyści czczą ich wielkie bóstwo, Buddę, z trzema głowami w tej samej postaci pod nazwą "San Pao Fuh" (s.17-18).

Spotkać można czasami uproszczoną definicję dogmatu Trójcy. I tak dla przykładu znany polski uczony adwentystyczny piszący pod pseudonimem Tadeusz Adwentowicz wypowiada się następująco: "Wspólnie [tj. adwentyści i katolicy] wierzymy w Trójcę Przenajświętszą, tj, w Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego. Tutaj istnieje całkowita zbieżność naszych poglądów". Zaważyć jednak trzeba, że wszyscy chrześcijanie wierzą w Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego, a jednak nie wszyscy wierzą w Trójcę Przenajświętszą. Najwyraźniej nie jest to jedno i to samo.

Doktrynę Trójcy Św. atakowano na kilku różnych płaszczyznach: kwestionowano boskość Jezusa, jedność Boga, równość tzw. osób boskich oraz osobowość Ducha Świętego. Nie wszystkie zarzuty wysuwane wobec idei Trójcy Św. były słuszne. Niektórym z nich jednak nie sposób odmówić trafności.

 

Kim jest Bóg i kim jest Jezus?


Jeśli jednak Bóg nie jest Trójcą, to kim jest?

Pełniejsze objawienie natury Boga przyszło dopiero z Nowym Testamentem. Stary Testament wyraźnie uczył, że istnieje tylko jeden Bóg: "Jahwe jest Bogiem, a poza nim nie ma innego" (Powt.Pr. 4,35; por Wyj. 20,3; Powt.Pr. 32,39; 1 Krl 8,60; por. Hbr 1,8-9; Tyt 2,13; Fil 2.6; Jan 20,28; Obj 19,19; 22,9; Jan 1,18; 1 Jan 5,20) Na tym tle często pojawiały się poglądy, na przykład wczesnochrześcijański tryteizm, kwestionujące starotestamentowy monoteizm.

A jednak mimo wyraźnego monoteizmu można napotkać już na początku Starego Testamentu teksty mówiące o Bogu i wskazujące na pewną zagadkową wielość. Księga Rodzaju 1,1 tłumaczy słowo "Bóg" z hebrajskiego "Elohim". To hebrajskie słowo występuje w liczbie mnogiej i dopuszcza wielość, tak jak polskie słowo "zespół". W innych zaś tekstach Bóg mówi o Sobie jako "My": "Uczyńmy człowieka na Nasz Obraz. podobnego nam" (Rodz 1,26); "Oto człowiek stał się taki jak My" (Rdz 3,22); "Zejdźmyż tedy i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego" (Rodz 11,7); "I usłyszałem głos Pana mówiącego: Kogo mam posłać? Kto by nam poszedł?" /Iz 6,8/

Niektórzy utrzymują, że użyta tutaj liczba mnoga jest wyrazem tzw. pluralis maiestaticus, czyli formy, jakiej używa osoba panująca, albo też formy, jakiej używa autor książki lub artykułu. Inni sądzą, że Bóg mówiąc "My" mówił o sobie i o aniołach Go otaczających. Ale wielu teologów rozumie te wersety jako wskazujące na wielość.

Wielość ta występuje jeszcze wyraźniej w Nowym Testamencie: "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga" (Jan 1,1-2). Mowa jest wyraźnie o dwu istotach Bożych, a kontekst wskazuje, że chodzi o Boga Ojca i Jezusa Chrystusa.

Jaka jest relacja Boga Ojca i Jezusa Chrystusa?
 


Bóg mówi, że Chrystus jest Jego Synem, a Chrystus mówi, że Bóg jest Jego Ojcem. "A gdy Jezus został ochrzczony, wnet wystąpił z wody (...). I oto rozległ się głos z nieba: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem" (Mt 3,16-17). W Ewangelii Jana 10,22-39 Jezus ciągle nazywa Boga Swoim Ojcem. Żydzi słuchający tych słów Jezusa dobrze wiedzieli, że Chrystus nazywał Boga Swoim Ojcem w dosłownym sensie, gdyż oskarżali Go, że tym samym mówi, iż sam jest Bogiem.

Jak już wspominałem, Biblia wielokrotnie nazywa Jezusa Bogiem. Jednocześnie wiemy, także i od samego Jezusa, że istnieje tylko jeden Bóg, Bóg Ojciec: "aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa" (Jan 17,3).

Tę pozorną sprzeczność zwolennicy Trójcy rozwiązują proponując swoją doktrynę: trzy równe osoby stanowią jednego Boga. O jedności tej świadczyć ma rzekomo wypowiedź Jezusa: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (Jan 10,30).

Ale jedność Ojca i Syna niekoniecznie można rozumieć w sensie cyfry, jak chce doktryna Trójcy, może też ona wskazywać na jedność myśli, zamierzeń i działań. Że tak jest w istocie, świadczą te wypowiedzi Jezusa o Jego uczniach, w których wyjaśnia On, co ma na myśli mówiąc, że On i Bóg Ojciec stanowią jedno: "zachowaj ich w imię Twoje, które mi dałeś, aby stanowili jedno tak jak My. (...) I także chwałę, którą mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy" (Jan 17,11-22). Ponieważ absurdalne byłoby przypuszczenie, by uczniowie mieli stanowić jedno w sensie cyfry, podobnie jest z Bogiem Ojcem i Jego Synem (zwróćmy uwagę na powtarzające się słowa "tak jak My"). Może tu być mowa tylko o jedności celów i czynów. Zgodnie z wypowiedzią Jezusa jedynie Bóg Ojciec jest Prawdziwym Bogiem. Jezus Chrystus jest Jednorodzonym Synem Bożym. Cały świat został stworzony z niczego, tylko Jezus Chrystus został zrodzony z Boga Ojca. Jest to unikalna w całym Wszechświecie relacja i nie można jej mylić ze stworzeniem z niczego, jak to niektórzy robią. Jednorodzony Syn Boży dziedziczy naturę Bożą, a więc w tym sensie może i powinien być nazywany Bogiem. Terminologia Biblii nazywającej Jezusa Bogiem jest więc absolutnie poprawna. Nie można jednak w jakiś mistyczny sposób utożsamiać Ojca i Syna, co czyni doktryna Trójcy.

Biblia jasno wskazuje, że Syn nie był, nie jest i nie będzie równy Ojcu. Było tak za życia Jezusa na Ziemi: "Ojciec większy jest ode mnie" (Jan 14.28). Jest tak teraz: "Chciałbym, żebyście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, mężczyzna zaś jest głową kobiety, a głową Chrystusa - Bóg" (1 Kor 11.3). I będzie tak w przyszłości: "Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu, i gdy pokona wszelkie królestwo oraz wszelką zwierzchność, władzę i moc. (...) Wszystko bowiem jest rzucone pod stopy Jego. Kiedy się mówi, że wszystko jest poddane, znaczy z wyjątkiem Tego, który Mu wszystko uczynił poddanym. A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkim" (1 Kor 15,25.27-28).

Ponieważ doktryna Trójcy Świętej jest koniunkcją kilku twierdzeń, obalenie jednego z nich wystarcza do obalenia całości.

Najbardziej wątpliwym twierdzeniem tej doktryny jest równość osób boskich. Ponieważ, jak widzieliśmy, teksty biblijne głoszą podporządkowanie Syna Ojcu (subordynacjonizm), całą doktrynę należy odrzucić.

Naturalnie, przyjęcie istnienia dwu istot Bożych - Boga Ojca (jedynie prawdziwego Boga) i Jezusa Chrystusa (Syna Bożego dziedziczącego naturę Bożą) - wyłania z całą ostrością problem monoteizmu. Więcej na ten temat za chwilę. Tutaj wskażmy tylko, że monoteizm trynitarzy jest również wątpliwej jakości, ma w gruncie rzeczy werbalny charakter. Przyjmuje się bowiem istnienie trzech osób boskich, o których następnie orzeka się, że stanowią jednego Boga, choć absolutnie nikt nie rozumie, jak to jest możliwe.

 

Kto jest Pocieszycielem?
 


Pisaliśmy już o tym, że z faktu, iż o Pocieszycielu w Jana 14,15-21 pisze się "on" i "jego", nie wynika, że jest on osobą, a to ze względu na specyficzne własności języka greckiego. Jednak Jezus mówił tam o "innym Pocieszycielu" (w. 16). Czy nie świadczy to, że miał na myśli jednak jakąś osobę?

Przeczytajmy dokładnie ten fragment biblijny. W wierszu 18 Chrystus mówi: "Nie pozostawię was sierotami: Przyjdę do was", a w wierszu 20: "Owego dnia poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we mnie i Ja w was". Kto więc jest Pocieszycielem?

Opierając się na twierdzeniu Jezusa możemy powiedzieć, że On Sam żyje w osobie, kiedy ta narodziła się z Ducha Ojca. Paweł apostoł stwierdził wyraźnie, że to Chrystus żyje w nim: "Teraz zaś to już nie ja żyję, to żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecnie życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie" (Gal 2,20). Lecz nie był to Chrystus przebywający w tym czasie w niebie, lecz Chrystus żyjący w jego umyśle i działaniach poprzez zmieniającą charakter moc Ducha Świętego! Pocieszycielem jest sam Jezus, ale działający Swoim Duchem Świętym, stąd to określenie "inny Pocieszyciel". Rozumienie to poparte może być przez 1 Jana 2,1, gdzie wyraźnie sam Jezus określony został w greckim oryginale jako Paraklet.

Należy jednak uznać, że teksty biblijne o Pocieszycielu obok tekstów o zasmuceniu itd. Ducha Świętego są najsilniejszymi argumentami zwolenników osobowości Ducha Świętego.

 

Rola Ducha Świętego zaciemniana przez doktrynę Trójcy Świętej


Doktryna Trójcy Świętej utrudnia zrozumienie pewnej istotnej roli Ducha Świętego.

Człowiek jest cielesny i śmiertelny. Zgrzeszył i dlatego umrze, "bowiem zapłatą za grzech jest śmierć" (Rz 6,23). W Rzym. 8,9-11 jest powiedziane, że śmiertelne ciało odziedziczy z powodu grzechu śmierć, ale jeśli Duch Boży mieszka w was, "Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha". W 1 Jan 5,11-13 stwierdza się, że jeśli Chrystus żyje w nas (mocą Ducha, jak to już rozważaliśmy), wtedy mamy wieczne życie mieszkające w nas, a jeśli Ducha w nas nie ma, nie mamy takiego życia. Podobnie o roli Ducha przeczytaj w 1 Piotra 3,18.

Duch Święty jest darem od Boga, jaki otrzymujemy, gdy jesteśmy ochrzczeni po odwróceniu się od grzechu i po wyznaniu wiary w prawdziwego Boga oraz w poselstwo, jakie On posłał przez Jezusa Chrystusa (DzAp 2,38). Po chrzcie i po nałożeniu rąk (DzAp 8,17), a nawet jeszcze wcześniej, otrzymujemy małą porcję tego Ducha. Jest ona jak nasionko, które wzrasta, jeśli będziemy się starali pokonywać wszystkie przeszkody. Wzrastać musimy w ten sposób aż do czasu, gdy śmiertelność zostanie pochłonięta przez życie, kiedy przy powtórnym przyjściu Chrystusa wierzący chrześcijanie narodzą się jako nieśmiertelne dzieci Boże (2 Kor 5,4-5). Ale już teraz, kiedy mamy Ducha tylko "jako zadatek", kiedy tylko "zakosztowaliśmy daru niebieskiego", udziela on nam swoich owoców, takich jak "miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie" (Gal 5,22-23). Powoli stajemy się więc uczestnikami Boskiej natury (2 Ptr 1,4). Kulminacyjny moment tego wzrostu nastąpi przy powtórnym przyjściu Jezusa Chrystusa na ziemię.

Duch Święty jest więc kluczem do wiecznego życia! Jeśli nie będziemy go posiadali, nie będziemy mieli wiecznego życia mieszkającego w nas. Wiara w Trójcę, wiara w osobowość Ducha Świętego ukrywa istotę mocy Bożej, która uczyni nas kiedyś istotami duchowymi ("ciałami niebieskimi", 1 Kor 15,44) z wiecznym życiem i naturą Bożą.

 

Decyzja w warunkach niepewności
 


Opowiadając się przeciwko doktrynie Trójcy Świętej i przeciwko poglądowi przyznającemu Duchowi Świętemu osobowość nie chcę powiedzieć, że cała ta sprawa z biblijnego punktu widzenia jest jednoznaczna. Nie jest tak, że tylko jedna ze stron ma rzetelne argumenty biblijne, podczas gdy druga opiera się tylko na tradycji, wątkach pogańskich i niebiblijnych autorytetach. Doktryna Trójcy Świętej rzeczywiście ma niewielkie podstawy biblijne i całkiem słuszne jest szukanie jej korzeni we wspomnianych wyżej źródłach pozabiblijnych. Inaczej jest jednak z poglądem uznającym osobowość Ducha Świętego. Tu zwolennicy tego poglądu przytaczają obok wydumanych, także i mocne biblijne argumenty. Do najsilniejszych zaliczyłbym fragment o mającym nastąpić zesłaniu Pocieszyciela-Parakleta oraz wszystkie tzw. teksty "osobowościowe" (np. o zasmucaniu Ducha Świętego).

Idea Ducha Świętego jako odrębnej osoby wydaje się jej zwolennikom tak oczywista dlatego, że przypuszczalnie przeszli kiedyś etap indoktrynacji charakteryzujący się przedstawianiem tylko argumentów korzystnych dla tej idei przy jednoczesnym skwapliwym pomijaniu argumentów strony przeciwnej. Nie na tym jednak polega sztuka rzetelnej analizy naukowej. Wymaga ona bowiem zgodnie z zasadą "audiatur et altera pars", przedstawienia najsilniejszych argumentów obu stron sporu. Nie chcę kwestionować biblijnego charakteru niektórych argumentów zwolenników osobowości Ducha Świętego. Jeśli wypowiadam się przeciwko temu poglądowi, to dlatego, że argumenty jego przeciwników wydają mi się mocniejsze.

Wszystkie argumenty zwolenników osobowości Ducha Świętego dadzą się wytłumaczyć (czy raczej: "odtłumaczyć") na gruncie poglądu przeciwnego. Duch Święty nie jest ślepo działającą mocą Bożą, jakąś energią nad którą Bóg Ojciec i Jezus Chrystus stracili kontrolę po jej zesłaniu na ziemię - a tak często rozumie się poglądu antytrynitarian. Duch Święty jest mocą świadomie zsyłaną i kierowaną, a w niektórych tekstach Duch Święty jest po prostu umysłem działającego Boga Ojca lub Syna Bożego (np. 1 Kor 2,11). Nic dziwnego, że można Go zasmucić. Bóg działa mocą Swego umysłu, dlatego Pismo Święte używa takich określeń jak "chce", "smuci się", "przyczynia się", "ma zamiary" itd. Wszystkie te zwroty wskazują na osobowość Boga Ojca i na osobowość Jezusa Chrystusa, od których Duch Święty pochodzi, a nie na rzekomo odrębnie istniejącą trzecią osobę Trójcy.

Moim zdaniem nie wszystkie argumenty antytrynitarian dadzą się podobnie zneutralizować na gruncie doktryny akceptującej osobowość Ducha Świętego. Czy Duch Święty jest w jakimś sensie ojcem Pana Jezusa? Dlaczego Paweł wymieniając Boga Ojca i Syna często pomija Ducha Świętego? Dlaczego Duch Święty nie ma tronu w niebie? Jak to możliwe, by Duch Święty ze Starego Testamentu nie był osobą, na co wskazują analizy lingwistyczne, a jednocześnie był osobą według (ale tylko niektórych!) tekstów Nowego Testamentu? Jak można mieć "zadatek Ducha", jeśli Duch jest osobą? Jak Bóg Ojciec i Syn Boży znajdujący się w niebie mieszkają w nas i pośród nas Duchem Świętym, jeśli Duch Święty nie jest Ich mocą, lecz odrębną osobą? A jeśli jest on osobą boską, to jak w obliczu jego olbrzymich zasług w dziele zbawienia możemy mówić, że Jezus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem? Jak można "wylać" osobę, "tchnąć" osobę, "zgasić" osobę, "napełnić" osobą, "namaścić" osobą, "napoić" osobą? Jak można "uczestniczyć" w osobie?

Nie widzę innego sposobu, drogi Czytelniku, jak rozstrzygnąć ten spór przez rzetelne porównanie wszystkich argumentów obu stron. Jeśli nie jesteś jeszcze przekonany po przeczytaniu tego opracowania, zrób następujący eksperyment. Wypisz sobie po jednej stronie kartki argumenty jednej ze stron, a po drugiej - argumenty strony przeciwnej. Mając je wszystkie przed oczyma będziesz mógł z pomocą Ducha Świętego, jeśli się zwrócisz do Boga o taką pomoc, rozstrzygnąć spór. Oczywiście, w sytuacji kiedy obie strony odwołują się do tekstów biblijnych. Twój werdykt nie będzie absolutnie pewny. Jestem jednak przekonany, że Bóg nie napisał Swej Księgi tak niejednoznacznie, byś nie mógł podjąć żadnej decyzji.

 

Duch Święty ojcem Pana Jezusa?
 


Poprzednio wspomnieliśmy, że dogmat Trójcy Świętej budzi szereg wątpliwości. Przede wszystkim nie występuje on w Biblii i został narzucony chrześcijaństwu dopiero w IV wieku n.e. Ponadto nie do utrzymania jest pogląd, iż Jezus Chrystus jest równy Bogu Ojcu - zaprzeczają temu wyraźnie teksty biblijne, w tym słowa samego Jezusa. Najwięcej polemik i wątpliwości dotyczących Trójcy Świętej pojawia się jednak przy kwestii osobowości Ducha Świętego.

Rozważmy teraz sprawę następującą: jeśli Duch Święty jest oddzielną osobą Bóstwa, to jest on ojcem Jezusa. Mateusz mówiąc bowiem o Marii stwierdza: "oto, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego". Patrz również Łk 1,35; gdzie Ewangelista pokazał, że moc Ducha Świętego zstąpiła na Marię i spowodowała poczęcie.

Jednak Jezus wyraźnie nazywał tylko Boga, a nie Ducha Świętego, Swoim Ojcem (Jan 20,17). Jako do Ojca modlił się tylko do Boga, a nie do Ducha Świętego (Jan 17,1). Niektórzy twierdzą, że Bóg był Ojcem Jezusa jako Ten, Który zrodził Go przed wiekami, i dlatego tylko do Niego Jezus zwracał się jako do Ojca. Trzeba jednak zauważyć, że żaden tekst biblijny nie mówi o zrodzeniu Jezusa przed wiekami, a tylko z Marii, chociaż Jezus niewątpliwie istniał jako istota Boża przed swoim narodzeniem z Marii. Gdyby jednak Ducha Święty był osobą, to i on byłby przynajmniej w pewnym sensie ojcem Jezusa. Nigdzie w Biblii jednak nie znajdziemy wzmianki o ojcostwie Ducha Świętego. Zauważmy, że Jezus nie kwestionował faktu, iż Maria była Jego matką.

 

Paweł Apostoł o Duchu Świętym


Ponadto gdyby Duch Święty był oddzielną osobą Bóstwa równą w mocy i w chwale pozostałym osobom Trójcy, to najwyraźniej apostoł Paweł o tym nie słyszał, bowiem we wprowadzeniach do swoich listów rutynowo odwołuje się do imienia Ojca i Syna przy pozdrawianiu braci, lecz zawsze pomija wspomnienie Ducha Świętego: "Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa!" Takie pomijanie jednej z osób Bożych przez bądź co bądź kompetentnego apostoła, byłoby czymś dziwnym. Co prawda, w jego końcowych pozdrowieniach Duch Święty jest raz wymieniony (2 Kor 13,13). lecz ta dysproporcja wyraźnie świadczy, jaka by to była obraza, gdyby Duch Święty rzeczywiście był osobą równą Ojcu i Synowi!

W Liście do Rzymian 8,17 Paweł zidentyfikował chrześcijan jako dziedziców Ojca i Syna, lecz nie wymienił Ducha Świętego. Dlaczego? Przecież Duch Święty odgrywa niezwykle istotną rolę dla chrześcijan po wniebowstąpieniu Jezusa! To "przeoczenie" można również wyjaśnić tylko tym, że Duch Święty nie jest odrębną od Boga Ojca i Jezusa osobą.

W 1 Liście do Koryntian widzimy, że mąż jest ogłoszony głową żony, Chrystus - Głową męża, a Bóg - Głową wszystkich (1Kor 11,3). Nie ma wzmianki o jakiejkolwiek osobie zwanej Duchem Świętym i o jego pozycji w tej hierarchii. Takie pominięcie byłoby nie do pomyślenia, gdyby Duch Święty był osobą Bożą.

List do Efezjan 5,5 wspomina Królestwo Boże i Chrystusowe, lecz pomija Ducha Świętego. Znowu powstaje pytanie: dlaczego, skoro Duch Święty ma być osobą Bożą i skoro odgrywa tak ważną rolę?

Ciekawy tekst znajdujemy w Liście do Rzymian 8,26-27; "Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiem się modlić tak jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar ducha, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą". Jednak 1 List do Tymoteusza 2.5 stwierdza pewną niepodważalną prawdę biblijną - że Jezus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi. Gdyby Duch Święty był osobą, to ze względu na swoją rolę, o której wyżej czytaliśmy ("przyczynia się za świętymi"), musiałby być również takim pośrednikiem obok Jezusa. Nie jest to kłopot dla tych katolików, którzy przyjmują cały szereg świętych pośredników od Marii począwszy, którzy więc odrzucają jedyne pośrednictwo Jezusa, ale z pewnością jest to trudność dla każdego protestanta akcentującego jedyność Jezusowego pośrednictwa.

 

Dlaczego Duch Święty nie ma tronu?


Chociaż wiele wersetów opisuje tron Boży z Ojcem i Synem siedzącymi czy stojącymi, to dla Ducha Świętego nie widzimy zarezerwowanego nawet pustego tronu. Biblia nic nie mówi o jego miejscu w niebie, co jest dziwne, jeśli ma być pochodzącą z nieba (Mk 1,10; Jan 1,32; 1 Piotra 1,12) osobą boską. "Tego, co w górze szukajcie, gdzie siedzi Chrystus po prawicy Bożej" (Kol 3,1). "On zaś, będąc pełen Ducha Świętego, utkwiwszy wzrok w niebo, ujrzał chwałę Bożą i Jezusa stojącego po prawicy Bożej" (DzAp 7,55-56).

A gdzie siedział lub stał Duch Święty? Ktoś mógłby odpowiedzieć, i słusznie, że teksty powyższe dotyczą okresu, w którym Duch Święty działa na Ziemi i nic dziwnego, że jego tronu w niebie nie ma (ostatecznie "tronu" nie należy rozumieć dosłownie, o czym świadczy fakt, że w jednym przytoczonym cytacie Jezus siedzi po prawicy Ojca, a w drugim stoi). Jednak podobnie jak teraz będzie i na Nowej Ziemi: "Lecz świątyni w nim nie widziałem; albowiem Pan, Bóg Wszechmogący jest jego świątynią , oraz Baranek" (Obj 21,22). "I pokazał mi rzekę wody żywota, czystą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. (...) I nie będzie już nic przeklętego. Będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy jego służyć mu będą" (Obj 22,1.3). W tym przypadku pytanie "jakie będzie miejsce (tron) i rola Ducha Świętego?" jest już postawione trafnie. I nie sposób odpowiedzieć na nie inaczej, jak tylko odrzucając osobowość Ducha Świętego.

Pamiętając o tym, że po odejściu Jezusa do Ojca, na Ziemi działa Duch Święty wykonując olbrzymią pracę, przeczytajmy dwa wersety z księgi Objawienia: "I słyszałem, jak wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i w morzu, i wszystko, co w nich jest, mówiło: Temu, który siedzi na tronie, i Barankowi, błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc na wieki wieków" (5,13). "I wołali głosem donośnym, mówiąc: Zbawienie jest u Boga naszego, który siedzi na tronie, i u Baranka" (7,10). Znowu ani słowa o Duchu Świętym. Gdyby rzeczywiście Duch Święty był osobą, to takie pomijanie jego niewątpliwych przecież zasług w dziele zbawienia nie byłoby niczym więcej jak czarną niewdzięcznością.

 

Duch Święty, a język Biblii


Należy też podkreślić, że analizy języka Biblii wskazują, że Duch Święty nie jest osobą. Przeczytajmy, co mają na ten temat do powiedzenia zasługujący tu chyba na zaufanie katoliccy teologowie (opinia, jaką wyrażają, jest bowiem niewygodna dla nich samych).

"Duch Boży (hebr, ruah Jahwe, ruah Elohim), stwórcza moc Boża, podtrzymująca istnienie świata i kierująca dziejami ludzkości. Cechą Ducha Bożego jest niczym nie ograniczony dynamizm, który stanowi realizację planów Boga, decydującego o czasie, miejscu i przebiegu wydarzeń, pomimo że jego logika nie zawsze zbiega się z ludzkimi kategoriami myślenia. (...) Żaden tekst Starego Testamentu nie mówi o Duchu Bożym jako o osobie"

"Duch Boży, najczęściej po hebrajsku zwany "ruah Jahwe", jest rzeczą, jak na to wskazuje żeński rodzaj słowa "ruah", a w greckim nijakiego rodzaju "pneuma", będące odpowiednikiem "ruah" w Nowym Testamencie".

Nie znaczy to, oczywiście, że autorzy cytowanych słów odrzucają osobowość Ducha Świętego. Interesujące jest, jak argumentują autorzy ostatniego fragmentu: "O osobie będzie mowa znacznie później, dopiero w końcowym stadium Objawienia ewangelicznego".

Dopiero w końcowym stadium! Załóżmy przez chwilę, że rzeczywiście w końcowym stadium Objawienia mowa jest o osobie (za chwilę rozważymy ten problem szerzej), i zwróćmy uwagę, jak łatwo niektórzy teologowie potrafią odłożyć na bok świadectwo całego Starego Testamentu i prawie całego Nowego. Gdyby chrześcijanin szanujący Słowo Boże rzeczywiście uznał, że w końcowym stadium Objawienia ewangelicznego objawiona została prawda o osobowości Ducha Świętego, to powinien poważnie zastanowić się nad powstałą sprzecznością; zdecydowana większość Biblii mówi o Duchu Świętym jako o rzeczy, niewielki jej fragment jako o osobie. Którą z tych dwu sprzecznych opinii przyjąć?

W kościele katolickim, jak wiemy, rozumie się Objawienie jako ciągły proces, rozwijający się i doskonalący nie tylko w kolejnych księgach biblijnych, ale także poprzez rzekomo nieomylne orzeczenia soborów i papieży. Wielu protestantów natomiast ma tendencję przeciwną - do traktowania Biblii jako danej jednorazowo, jako Księgi nie odzwierciedlającej rozwoju duchowego Ludu Bożego, ale raczej jako raz tylko przekazaną świętym, jak mówi o wierze List Judy 3 (przejawem tej tendencji jest sposób argumentowania: wyszukiwanie wersetów w różnych częściach Biblii bez uwzględnienia ich chronologicznej i merytorycznej kolejności).

Obie te postawy są błędne. Niewątpliwie Objawienie Boże było procesem rozciągniętym w czasie, w koncepcji katolickiej tkwi jakieś racjonalne jądro. Uwzględniając jednak zmienność, teoria katolicka posuwa się za daleko. Bóg stopniowo przekazywał swoje prawdy ludziom, ale czy można przyjąć, by kolejne prawdy zaprzeczały poprzednio głoszonym, i to najbardziej fundamentalnym? A do tego właśnie sprowadza się często koncepcja katolicka (i nie tylko katolicka, dodajmy). Bóg jest niezmienny (Mal 3,6; Jak 1,17), niezmienny jest również Chrystus (Żyd 13,8) i Prawo Boże (Ps 111,7-8; Rzym 7,7.12). W tym sensie wiara była rzeczywiście tylko raz dana świętym (Judy 3); nie było tak, że raz Bóg zakazywał na przykład czczenia obrazów i posągów oraz nakazywał święcenie soboty, karząc nieposłuszeństwo nawet śmiercią, a po kilku tysiącach lat znosił swoje poprzednie Prawo zezwalając na kult obrazów i ustanawiając inny dzień jako święty.

Ewentualnej sprzeczności (i rzekomej - dodajmy uprzedzając rozważania) między rozumieniem Ducha Świętego jako rzeczy i jako osoby, nie można rozstrzygnąć inaczej jak odrzucając albo prawie całą Biblię -- jeśli przyjmuje się osobowość Ducha Świętego -- albo te końcowe fragmenty Objawienia ewangelicznego, gdzie jest stwierdzona (rzekomo) jego osobowość. Alternatywa taka jest jednak nie do przyjęcia dla chrześcijan mających w poważaniu Biblię, bowiem "całe Pismo jest od Boga natchnione" (2 Tym 3,16).

Ale czy rzeczywiście Bóg pod koniec Objawienia może anulować wszystkie Swoje poprzednie słowa na rozważany temat? Jeśli Bóg, Autor Objawienia, jest ojcem sprzeczności, to jest ojcem nieprawdy, gdyż sprzeczność jest nieprawdą. (Przypomnijmy sobie, kogo Jezus nazwał ojcem kłamstwa! - Ew. Jana 8,44).

Oto jak argumentują cytowani już katoliccy teologowie: "Ale to wszystko nie objawiałoby nam tajemnicy Boskiej Trójcy, gdyby Jezus podczas mowy w Wieczerniku nie powiedział, że poza tymi wszystkimi zjawiskami kryje się Boska Osoba. Najpierw odkrywa Ją imię w rodzaju męskim: już nie "Pneuna", ale "paraklet - pocieszyciel". Odtąd wysunięta na pierwszy plan Osoba poniekąd wchłania w siebie < >, o której mówi Stary Testament, a nawet Chrystus w uprzednich swoich wypowiedziach. Po wskazaniu tożsamości zachodzącej pomiędzy Parakletem a Pneuma spotykamy zaimki rodzaju nijakiego (Jan 14.17), później występuje już tylko rodzaj męski, odsyłający do wymienionego uprzednio (Ducha-Pocieszyciela) < > (Jan 14.26; 15.26; 6.8-14)".

Widzimy, że wspomnianą sprzeczność autorzy powyższych słów klajstrują zwrotem < > nie będącym szczytem precyzji i ujawniającym ich bezradność interpretacyjną.

Ale czy rzeczywiście sprzeczność taka istnieje?

W Ew. Jana 14.15-21 znajdujemy szczególny komentarz. Mówi on o Pocieszycielu, którego Chrystus obiecał zesłać apostołom po Swej śmierci. Pocieszycielem tym miał być Duch Święty (w. 17). Wiersze te niektórym wydają się implikować, że Duch Święty jest osobą, ponieważ o Pocieszycielu mówi się przy pomocy zaimków "ON" i "JEGO".

Słowo "Pocieszyciel" w języku greckim wymaga męskiego zaimka bez względu na to, do czego się odnosi. Pewne języki przypisują płeć tylko osobom (jest tak, z wyjątkami, na przykład w języku angielskim). Inne zaś, jak język polski, przypisują płeć wszystkim rzeczownikom (o ryżu na przykład mówimy "ON". a o mące - "ONA"). Język grecki należy do tych języków, które wymagają oznaczeń "ON" lub "ONA" dla wielu rzeczowników, niekoniecznie dla oznaczających osoby. Zaimek "ON" w Jan 14.15-21 nie implikuje więc, że Pocieszyciel jest faktycznie osobą. (Przypomnijmy też, co pisaliśmy wyżej, że greckie słowo "Pneuma" oznaczające tego samego Ducha Świętego jest rodzaju nijakiego).

Polskiemu czytelnikowi nie trzeba zbyt długo tłumaczyć, na czym polega specyfika języka greckiego w Biblii. Istnieją jednak języki, które utrudniają zrozumienie tej prostej w gruncie rzeczy sprawy. Dla Anglosasów (Anglików, Amerykanów, Australijczyków itd.), jeśli nie są wykształceni filologicznie, fakt iż Biblia o Pocieszycielu mówi ON, jest bardzo mocnym argumentem na rzecz osobowości Ducha Świętego. Przemawia bowiem za tym ich intuicja językowa.

Porównajmy na przykład, co na ten temat pisze Billy Graham, wybitny kaznodzieja baptystyczny: "Biblia naucza, że Duch Święty jest osobą. Jezus mówiąc o Duchu Świętym nigdy nie określał Go zaimkiem rodzaju nijakiego - "to". Na przykład w Ew. Jana 14.15 i 16 Duch Święty jest określony jako "On", ponieważ nie jest on jakąś mocą lub rzeczą, ale osobą. Ktokolwiek określa Ducha Świętego jako "to", jest niedouczony, lub nawet nierozważny".

Billy Graham jest znakomitym kaznodzieją. Od nikogo nie powinno się oczekiwać wszystkich darów Ducha Świętego, więc nie mamy pretensji o to, co napisał. Dlaczego jednak polskie wydawnictwo nie opatrzyło tego fragmentu żadną uwagą? Przecież dla polskiego czytelnika argumentacja Grahama jest całkowicie niezrozumiała! Graham napisał, że "ktokolwiek określa Ducha Świętego jako "to", jest niedouczony, lub nawet nierozważny". Gdyby Polak mówił o Duchu Świętym "to", to świadczyłoby to nie o jego niedouczeniu lub nierozwadze, lecz o tym, że nie zna gramatyki języka polskiego. Bez względu na to, czy Duch Święty jest, czy nie jest osobą, w języku polskim o Duchu Świętym można mówić tylko "on".

 

Ile jest Duchów Świętych?


Pewne teksty biblijne sugerują, że duchów Bożych jest co najmniej siedem, co jeszcze bardziej komplikuje położenie zwolenników osobowości Ducha Świętego:

"To mówi Ten, co ma siedem duchów Boga" (Obj 3,1);

"płonie przed tronem siedem lamp ognistych, które są siedmiu Duchami Boga" (Obj 4,5);

"I ujrzałem pomiędzy tronem z czworgiem Zwierząt, a kręgiem Starców stojącego baranka jakby zabitego, a miał siedem rogów i siedmioro oczu, którymi jest siedem Duchów Boga wysłanych na całą ziemię" (Obj 5,6).

Już w Starym Testamencie znajdujemy zapowiedź posiadania przez Jezusa siedmiu Duchów Bożych: "Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzenia. I spocznie na niej Duch Jahwe, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Jahwe" (Iz 11,1-2).

Naturalnie, liczba siedem ma charakter symboliczny i oznacza pełnię. Trudność dla zwolenników osobowości Ducha Świętego polega właśnie na tym, że Duch Święty może być stopniowany. Jezus miał jego pełnię, inni mają więcej lub mniej Ducha ("zadatek Ducha" - 2 Kor 1,22; 5.5). Jak można stopniować osobę?

 

W jaki sposób Bóg Ojciec i Syn Boży mogą mieszkać pośród nas?
 


Biblia zawiera pewne ciekawe obietnice. Zarówno w indywidualnych chrześcijanach, jak i w ich zbiorowościach zamieszkać mają Bóg Ojciec i Jezus Chrystus: "Jeśli mnie kto miłuje, będzie zachowywał słowo moje, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy" (Jan 14.23). "Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich" /Mt 18,20/. Jak to możliwe, aby Bóg i Jezus byli wewnątrz chrześcijan, wewnątrz ich społeczności, skoro znajdują się w niebie?

Niektórzy rozwiązują ten problem wskazując na duchowy charakter Boga i Jezusa. Jezus więc miałby jedynie jako duch, a więc niewidzialnie, pojawiać się < >. Jednak rozwiązanie takie jest nie do przyjęcia.

Po pierwsze, przyjście Jezusa miało być widzialne. "Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba" (DzAp 1,11): "Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego" (Mt 24,27); "i ujrzy Go wszelkie oko" (Obj 1.7).

Poza tym, gdyby Jezus każdorazowo osobiście pojawiał się < >, to Jego przyjście na Ziemię pod koniec świata w żadnym wypadku nie moglibyśmy nazywać drugim. Istnieje bardzo wiele tekstów biblijnych świadczących, że drugie przyjście Jezusa na Ziemię będzie jednorazowe, widzialne i że jeszcze nie nastąpiło. Przeczytajmy dla przykładu, jak Ap .Piotr tłumaczy, dlaczego Pan jeszcze nie przyszedł (2 Ptr 3,4.9).

Podobnie należy odrzucić odpowiedź, że Bóg jako duch jest wszędzie i dlatego może zamieszkać pośród nas. Biblia nie potwierdza takiej < > koncepcji Boga. Jezus modląc się mówił "Ojcze nasz, który jesteś w niebie" (Mt 6,9), a nie < >. Ale w pewnym sensie (ale tylko w pewnym sensie!) prawdą jest, że Bóg jest wszędzie. Wszędzie bowiem może zaznaczyć swoją obecność działaniem poprzez Ducha Świętego. Psalmista pyta retorycznie: "Gdzież się oddalę przed Twoim duchem? Gdzie ucieknę od Twego oblicza?" (Ps 139,7). A prorok Jeremiasz: "Czy może się człowiek ukryć w zakamarkach, tak bym go nie widział? - wyrocznia Pana. Czy nie wypełniam nieba i Ziemi?" (Jer 23,24). Bóg wypełnia niebo i ziemię swoją mocą. "Ach, Panie Boże, oto stworzyłeś niebo i ziemię wielką swoją mocą i wyciągniętym ramieniem. Żadna rzecz nie jest niemożliwa dla Ciebie" (Jer 32,17). "Stwarzasz je, gdy ślesz swego ducha i odnawiasz oblicze Ziemi" (Ps 104.30).

Bóg Ojciec i Jezus Chrystus chcą zamieszkać mocą Ducha Świętego w każdym człowieku. Gdyby Duch Święty był osobą, to przytaczane wyżej wypowiedzi Jezusa "mieszkanie u niego uczynimy" i "jestem pośród nich" (Jan 14.23; Mt 18,20), nie miałyby sensu, mieszkałaby w nas bowiem inna osoba Boża niż Ojciec i Syn.

Jeśli jednak Duch Święty nie jest osobą, to czym jest?

 

Czym jest Duch Święty?


Na podstawie tekstów biblijnych łatwiej powiedzieć, czym Duch Święty nie jest, zwłaszcza, że nie jest osobą. Na pytanie, czym jest Duch Święty, skoro nie jest osobą, antytrynitarze odpowiadają najczęściej, że jest mocą, która emanuje z Boga Ojca i Jego Syna.

Jest to niepełna (choć poprawna) odpowiedź. W Ewangelii Łukasza 24,49 zanotowane są słowa Jezusa: "Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie wyposażeni mocą z wysoka". Niewątpliwie mówił On o czekającym Jego uczniów zesłaniu Ducha Świętego. Zwolennicy osobowości Ducha Św. mówią, że tekst ten nie stanowi zagrożenia dla ich poglądów, gdyż Duch Święty rozumiany jako osoba posiada przecież też i moc. Przy takim tłumaczeniu zagadką jednak pozostaje, dlaczego Jezus zapowiadając zesłanie Ducha Świętego skoncentrował się na czymś drugorzędnym, zamiast na osobie.

Twierdzenie, że Duch Święty jest mocą, zgodne z wyżej cytowanym tekstem, jest jednak jednostronne i w żadnym przypadku nie może wyjaśnić wszystkich tekstów odnoszących się do niego. W Biblii występują bowiem teksty o Duchu Świętym wskazujące niewątpliwie na osobę. Na przykład przeczytajmy DzAp 13.2: "Gdy odprawiali publiczne nabożeństwo i pościli, rzekł Duch Święty: "wyznaczcie mi już Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem". Jeśli Duch Święty nie jest oddzielną osobą, to jak ten wiersz można zrozumieć?

Zanim odpowiemy na to pytanie, przejrzyjmy jeszcze kilka innych tekstów biblijnych.

- Duch Święty posiada wolę: "Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce" (1 Kor 12,11).

- Duch Święty posiada uczucia: "nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście zapieczętowani na dzień odkupienia" (Ef 4,30).

Są to chyba najsilniejsze teksty zwolenników osobowości Ducha Świętego (obok wspominanego już fragmentu o Paraklecie-Pocieszycielu). Inne, a przytaczane czasami przez trynitarian, tego typu teksty są wielokrotnie słabsze - odnoszą się albo do ducha ludzkiego (np. Ef 1,17; 2 Tym 1,7), albo nie wynika z nich to, co ma wynikać (na przykład jak z tego, że Duch Święty ma moc, wynika, że jest osobą? (patrz DzAp 1,8), albo też konkluzja wyprowadzana niezgodna jest z innymi podstawowymi prawdami biblijnymi (jeśli z przyczyniania się za świętymi, patrz Rz 8,26-27, wynika, że Duch Święty jest osobą, to stoi to w sprzeczności z twierdzeniem, że Jezus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi, patrz 1 Tym 2,5).

Nie można jednak zaprzeczyć, że przynajmniej trzy wyżej zacytowane teksty mówiąc o Duchu Świętym bez wątpienia odnoszą się do osoby (DzAp 13,2; 1 Kor 12,11; Ef 4,30). Można się też zgodzić, że listę tę można rozszerzyć. Czy odnoszą się one tylko do mocy Bożej? Ale jak na przykład można zasmucić moc?

Czy jednak takie wiersze stanowią rozstrzygający dowód osobowości Ducha Świętego? Mogą one (choć nie muszą, jak niżej zobaczymy) być przykładami pewnej figury mowy znanej jako personifikacja. Personifikacja polega na przypisywaniu ludzkich własności przedmiotem nieożywionym, aby ubarwić opis lub dodać mu życia.

Biblia od czasu do czasu używa takiego narzędzia literackiego, ale niekoniecznie musimy uciekać się do takiego tłumaczenia. O Duchu Świętym czasami mówi się jakby o osobie, ponieważ jest w pewnym sensie przedłużeniem osoby - osoby Boga Ojca lub Jego Syna. Kiedy Biblia wspomina, że Duch Święty powiedział, postąpił, przypomniał czy w jakiś inny sposób zadziałał jak osoba, to mówi nam ona, że Ojciec lub Syn uczynili coś (przy pomocy Ich duchowej mocy - Ducha Bożego). A więc zasmucić Ducha Świętego, to zasmucić Ducha Bożego i Ducha Chrystusowego czyli po prostu Ojca i Chrystusa.

Zwróćmy zresztą uwagę, że o zasmucaniu Ducha Świętego czytamy także i w Starym Testamencie: "Lecz oni się zbuntowali i zasmucili Jego świętego Ducha" (Iz 63,10). A przecież cytowaliśmy opinie biblistów katolickich, zwolenników osobowości Ducha Świętego, że "żaden tekst Starego Testamentu nie mówi o Duchu Bożym jako o osobie". Jeśli tekst o zasmucaniu Ducha Świętego w Starym Testamencie nie stanowi dowodu, że jest on osobą, to dlaczego ma być inaczej w Nowym Testamencie? Istnieją więc teksty biblijne mówiące o Duchu Świętym i wskazujące przy tym osobę. Ale wskazują one na osobę Boga Ojca bądź Jezusa Chrystusa, a nie na jakąś trzecią osobę. Upewnijmy się o tym czytając 1 Kor 2,11: "Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży". Gdyby mowa tu była rzeczywiście o trzeciej osobie Trójcy Świętej, to wynikałoby, że tylko ona, a nie pierwsza (Bóg Ojciec), ani druga (Jezus Chrystus), zna to, co Boskie - a to jest absurd. Zwróćmy też uwagę na słowo "podobnie". Świadczy ono, że relacja między człowiekiem i jego duchem jest podobna do relacji między Bogiem i Jego Duchem. Jak w przypadku człowieka nie można mówić, że jego duch stanowi odrębną osobę, tak nie można tego twierdzić w przypadku Boga.

 

Wiersze błędnie rozumiane
 


W niektórych biblijnych wierszach Ojciec, Syn i Duch Święty wspomniani są razem w jednym zwrocie, wersecie czy szeregu powiązanych wersetów:

Mt 28,19; "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody: udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego".

1 Piotra 1,2; "którzy wybrani zostali wedle tego, co przewidział Bóg Ojciec, aby w Duchu zostali uświęceni, do posłuszeństwa się skłonili i pokropieni zostali Krwią Jezusa Chrystusa".

2 Kor 13,13; "Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość |Boga i udzielanie się Ducha Świętego niech będą z wami wszystkimi".

Jan 14,26; "A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, Ten was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem".

1 Kor 12,4-6; "Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich".

Czy mogą to być dowody istnienia Trójcy?

Rozważmy najczęściej cytowany pierwszy werset z powyżej wymienionych Trynitarianie mówią, że gdyby Duch Święty nie był osobą, to dlaczego należy chrzcić także w jego imię?

Ale Biblia ujawnia, że aby być chrześcijaninem, nie wystarczy teoretycznie uwierzyć: "Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - także i złe duchy wierzą i drżą" (Jak 2,19). Trzeba jeszcze przyjąć cząstkę mocy Bożej (DzAp 8,16-17), aby posiąść dary Ducha (1 Kor 14), aby stać się jednym Ciałem-Kościołem (1 Kor 12,13). Posiadanie Ducha Świętego jest istotnym elementem bycia chrześcijaninem.

W Ewangelii Jana 4,24 Jezus powiedział, że "Bóg jest duchem". Ale my, ludzie, jesteśmy ciałem, nie duchem. Istnieje olbrzymia różnica między ciałem i duchem. W przypadku człowieka nie tylko ciało jest cielesne, podobnie jest z umysłem. Z prochu ziemi zostaliśmy wzięci (1 Kor 3,19) i działamy w granicach ciała. Działamy przy pomocy cielesnych ramion.

Lecz Bóg jest duchem. A duch jest wyższy niż ciało. Bóg jest nie tylko święty i nieśmiertelny, ale też myśli i działa na zupełnie innym poziomie, niż my. Bóg będący duchem może działać w sposób dla nas nieosiągalny.

Rozmawiając z faryzeuszem Nikodemem Jezus porównał ducha do wiatru: "Wiatr wieje, kędy chce; szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd zdąża; tak samo bywa z każdym, kto się z Ducha narodził" (Jan 3,8).

Bóg może działać w sposób, jaki nam, ludziom, zbudowanym z ciała trudno jest zrozumieć. Działa On przez Swego Ducha Świętego, Swoją mocą. Duch Boży reaguje na Jego wolę. Spełnia Jego potrzeby i pragnienia, w ten sposób jest jakby wyciągniętym ramieniem bądź posłańcem, którego On używa. Duch Święty jako Boży środek myślenia i działania jest Jego umysłem, Jego energią, Jego postawą, Jego mocą i Jego naturą. Duch Boży działa w umyśle ludzkim prowadząc do nawrócenia. Przenosi on na człowieka cząstkę Bożych własności: mocy, charakteru i umysłu - cząstkę Jego natury.

Kiedy pamiętać będziemy o różnicy między ciałem i duchem, to zrozumiemy, dlaczego Biblia mówi tak, jak mówi, o Duchu Świętym. Kiedy Biblia wspomina Ducha Bożego, Ducha Świętego, to zwykle po to, by podkreślić pewne cechy Boga, jakie należą tylko do Niego.

 

Moc Boża w działaniu
 


Wspominaliśmy, że w niektórych tekstach o Duchu Świętym mowa jest o osobie Boga Ojca i osobie Jezusa Chrystusa. Jednak najczęściej Biblia mówiąc o Duchu Świętym mówi o mocy lub energii, przez którą Bóg stwarza, inspiruje Swoje sługi, udziela Swego umysłu i postawy Swemu ludowi i wykonuje w tym fizycznym królestwie uczynki, które byłyby fizycznie niemożliwe - nawet zmartwychwstanie! Kiedy Bóg działa, moc Ducha Świętego przeprowadza Jego zamierzenia.

Duch Boży, Jego moc bądź natura emanuje z Niego. Dlatego właśnie Biblia mówi o "wylaniu" Ducha (Joel 2,28; w BT 3,1; Tyt 3,5-6), "tchnięciu" Ducha (Jan 20,22), "napełnieniu" Duchem (DzAp 2,4), "namaszczeniu" Duchem (DzAp 10,38), "napojeniu" Duchem (1 Kor 12,13), o "uczestniczeniu" w Duchu (Hbr 6,4) oraz że Duch Święty "pochodzi" od Ojca (Jan 15,26).

Żaden z tych czasowników w odpowiednich tekstach odnoszących się do Ducha Świętego nie może opisywać osoby. Są one użyte do opisania działań podjętych przez Bożą moc!

 

Duch Święty w symbolach
 


Wierzący w Trójcę uważają, że gdyby Duch Święty nie był osobą, to nie mógłby być przedstawiany w symbolu. Jest to dziwny pogląd, ale rozważmy i taki. W Mt 3,13-17 mowa jest o zstąpieniu Ducha Świętego pod postacią gołębicy na ochrzczonego Jezusa i przytoczone są słowa z nieba. Czy jest to dowód, że Bóg jest trójosobowy?

Bóg użył gołębicy, symbolu pokoju, do symbolizowania Ducha Świętego przy chrzcie Księcia Pokoju. Z pewnością Duch Boży nie jest gołębicą. Bóg Ojciec ujawnił Swego Ducha w symbolu, aby ludzie mogli widzieć, że Bóg był obecny duchem i przyjął Swego Syna i Jego chrzest. W tym miejscu Duch Święty był przedstawiony jako gołębica, ale w innych miejscach jako ogień (DzAp 2,3), woda (Jan 4,14), olejek (Ps 45,8), wiatr (Jan 3,8) oraz pieczęć (Ef 1,13) wśród innych symboli.

Bóg przedstawia Swego Ducha w symbolach, ponieważ ilustrują one cechy Boga. Bóg używa różnych symboli w różnych okresach czasu do przenoszenia odmiennych aspektów Swego charakteru.

 

Bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu


W Mt 12,31 i Łk 12,10 Chrystus mówi, iż bluźnierstwo przeciwko Synowi będzie odpuszczone, lecz nie bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu. Grzech przeciwko Duchowi Świętemu jest więc większy. Skąd to rozróżnienie, jeśli Duch Święty nie jest osobą? Powinno być chyba odwrotnie?

Spójrzmy na kontekst tej wypowiedzi. Faryzeusze nie chcieli uwierzyć, że Chrystus był Synem Bożym, lecz nie mogli zaprzeczyć Jego mocy. Kiedy dzisiaj ludzie sprzeciwiają się Bogu, Jego Prawu, kiedy nie respektują przykazań Jezusa, to faktycznie w większości nie widzą, co czynią. Nie znają bowiem prawdziwego Boga, nie nawrócili się z pomocą Ducha Świętego. Dopiero Duch Święty doprowadza do całej prawdy (Jan 16,13). Dlatego jeśli bluźnią przeciwko fałszywej koncepcji Boga, może to im być odpuszczone.

Ale przychodzi czas, kiedy dowiadują się o prawdziwym Bogu. Są prawdziwie dotknięci Jego mocą, mają wyraźnie objawioną Prawdę Boża, a nawet otrzymują Ducha Świętego przy nawróceniu. Jeśli wtedy odrzucają Boga z pełną świadomą wiedzą tego, co czynią, jeśli bluźnią przeciwko Duchowi Świętemu, który ich doprowadził do całej prawdy (Jan 16,13), to taki grzech nie może być im odpuszczony. "Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy po otrzymaniu pełnego poznania prawdy, to już nie ma dla nas ofiary przebłagalnej za grzechy, ale jedynie jakieś przerażające oczekiwanie sądu i żar ognia, który ma strawić przeciwników" (Hbr 10,26-27). "Niemożliwe jest bowiem tych, którzy raz zostali oświeceni, a nawet zakosztowali daru niebieskiego i stali się uczestnikami Ducha Świętego, zakosztowali również wspaniałości Słowa Bożego i mocy przyszłego wieku, a upadli, odnowić ku nawróceniu" (Hbr 6,4-6). Niemożliwe jest tych odnowić ku nawróceniu, czyli że bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu nie będzie im odpuszczone. Aby bluźnić, należy odrzucić prawdziwą moc Bożą i walczyć z nią, a nie tylko przeciw fałszywemu obrazowi, jaki można otrzymać w oparciu o czyjeś zwiedzenie.

 (KJ)