JEDYNY ZBAWICIEL


Zło do tego stopnia zapanowało nad światem, że żadna siła ludzka nie jest w stanie go wykorzenić. Gdziekolwiek spojrzymy, widzimy sprzeczności, a cały świat przedstawia pole walki między dobrem a złem. Podobnie życie każdego człowieka, od kołyski aż do grobowej deski jest łańcuchem nieustannych zmagań. Grzech jak śmiertelna zaraza swoim jadem degeneruje kolejne pokolenia ludzkie. Zgroza przenika każdego, kto słucha i ogląda wiadomości w radiu i telewizji o wzrastającej przestępczości, o kradzieżach, oszustwach, zbrodniach i morderstwach. Niemoralność i cudzołóstwo są powodem rozbicia wielu rodzin...

Zło rodzi zło. Wszelka nędza, ból serca, nienawiść, wojny, choroby i śmierć, są następstwem grzechu. Mądry Salomon powiedział przed wiekami: „Sprawiedliwość wywyższa lud, lecz grzech jest hańbą narodów.” (Przyp.Sal. 14,34). I choć jest to takie oczywiste, a każde pokolenie doświadcza tragicznych skutków grzechu, niewielu ludzi zdaje się to zauważać, a jeszcze mniej wyciąga z tego wnioski.

Opowiadają, że pewnego razu dwaj przyjaciele znaleźli innego młodego człowieka w nietrzeźwym stanie, leżącego w walącej się szopie. Jego twarz była zabrudzona pyłem węglowym. Chcąc go zawstydzić, jeden z przyjaciół wyjął lusterko i powiedział:

„Popatrz, jak ty wyglądasz!”, na co ów z głupawym uśmiechem odrzekł:

– „A jednak Jaś jest dobrym chłopcem.”

Czyż opinii tej, w różnych wariantach, nie słyszymy na codzień? Zazwyczaj ludzie mają o sobie bardzo pochlebne zdanie:

– „Gdyby każdy był taki, jak ja, to na świecie byłoby całkiem znośnie!”;

– „A cóż ja złego robię?...”.

Ale to właśnie ci „dobrzy” i „sprawiedliwi” ludzie zgotowali sobie i innym piekło na ziemi. Prorok Izajasz opisując położenie jednostki i całej społeczności, pisze:

„...Cała głowa chora i całe serce słabe. Od stóp do głów nie ma na nim nic zdrowego; tylko guzy i sińce, i świeże rany; nie opatrzone ani nie przewiązane, ani zmiękczone oliwą.” (Iz 1,5.6).

Świat jest chory na najcięższą z chorób – grzech. Choroba toczy nie tylko ciało, ale także ducha – kazi i niszczy psychicznie, moralnie i duchowo: „każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu.” (Jan 8,34)! Pierwszym krokiem do zmiany jest świadomość grzechu; ten, kto uznał siebie za grzesznika wobec Boga i ludzi, i poczuł się z tym źle, zaczyna szukać ratunku: „Nie potrzebują zdrowi lekarza...” – powiedział Pan Jezus.

Tu jednak pojawia się poważny problem. Człowiek sam, bez pomocy, nie jest w stanie uwolnić się od zła. Może podejmować różnorakie starania i mnożyć wysiłki – po czasie zrozumie, że uwolnienie się własnymi siłami jest niemożliwe. Słowo Boże mówi, że złe drzewo nie może przynosić dobrego owocu – chyba, że otrzyma nowe soki i nową strukturę przez nowy uszlachetniający szczep. Wielu ludzi na tym etapie bierze udział w pielgrzymkach, szuka pośrednictwa „świętych” i składa im ofiary, spowiada się i odmawia nakazane „za pokutę”! modlitwy... To jednak daje im tylko chwilowe, złudne i szybko przemijające ukojenie, a cała operacja jest podobna do „wstawiania w starą szatę łaty z nowego sukna” (Mt 9,16). Podczas gdy tu musi nastąpić zmiana serca!

Grzesznikowi jest potrzebne nie coś, lecz Ktoś – Jezus Chrystus, który po to przyszedł na świat, aby na Golgocie wziąć na Siebie i zgładzić ludzkie grzechy! Tylko On jest Zbawcą i jedynym Pośrednikiem między Bogiem a ludźmi: „Ja jestem droga i prawda, i żywot; nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie.” (Jan 14,6); „I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni.” (DzAp 4,12).

Zrozumieli to w jakimś momencie uczniowie, i dlatego Piotr powiedział: „Panie! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego.” (Jan 6,68.69).

Tylko Jezus Chrystus jest Zbawicielem i jedynie On może doprowadzić do całkowitej przemiany ludzkiej istoty, co w Biblii nazywa się nowonarodzeniem.

Bez Bożej interwencji nikt nie może naprawdę stać się innym; tylko przeobrażające działanie Ducha Bożego, któremu człowiek poddaje się bezwzględnie i z pełnym oddaniem, może zmienić jego duchową strukturę, i skalanego i bezsilnego grzesznika, uczynić wolnym i radosnym dzieckiem Świętego Boga! „Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.” (Jan 3,3).

Bez nowonarodzenia nie ma i nie może być prawdziwego chrześcijaństwa; pozbawieni mocy i skutku tego przeżycia ludzie mogą słuchać Słowa Bożego i uznawać biblijne zasady wiary, mogą także przestrzegać niektóre biblijne normy i obyczaje – ale nie będą dziećmi Boga i dziedzicami Królestwa! Tragedią wielu tzw. nawróceń jest to, że ludzie zmienili zaledwie swoje poglądy religijne oraz starają się być nieco lepsi, ale nie zostali odrodzeni Duchem Bożym – nie przeżyli cudu nowonarodzenia!

Dzięki Bogu, żyją na ziemi ludzie, których łaska Boża uczyniła dziećmi Najwyższego. Nie jest ich wielu – nigdy ich wielu nie było – ale to oni są dziedzicami wieczności!

Podobnie jak miliony innych, do czasu żyli w więzach grzechu i bez nadziei. Ale kiedy dotarła do nich Radosna Wieść głosząca, że „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny!” (Jan 3,16), uwierzyli w Bożą miłość i przyjęli zbawienie „darmo z łaski przez wiarę” (Ef 2,8.9). Nie stawiali Bogu żadnych warunków – bez zastrzeżeń przyjęli Jego warunki. Pozwolili, aby przejął kontrolę nad ich sercem i umysłem, poddali Mu swoją wolę i całe swoje życie. Żyją z Jego łaski i z Niego czerpią swą siłę.

Przez poznanie rzeczywistego zbawienia w Chrystusie, człowiek poznaje swoją nicość i bezradność, z wiarą chwytając się Boga.

Grzeszny człowiecze! Zejdź z tronu swej wysokomyślności, wniknij w głębiny twego serca i zobacz siebie takim, jakim naprawdę jesteś! A potem pozwól Zbawicielowi wkroczyć w twoje życie i przekształcić je. Podobieństwo „O marnotrawnym synu” wskazuje wyraźnie drogę: tak jak tamten nieszczęśnik musisz uświadomić sobie własną nędzę i bezradność, a potem zdecydować się na powrót i wyznanie grzechów.

Bóg z utęsknieniem wyczekuje swych marnotrawnych synów!