Ta noc była wielka


Nad światem zapadł szybko wiosenny zmierzch. W dolinie Nilu, w nędznych chatach egipskich chłopów zwolna zapalały się drżące światełka. Zmęczeni ciężką codzienną pracą ludzie gotowali sobie strawę i marzyli o zasłużonym odpoczynku. U wszystkich widoczny był jednak niepokój, a nawet przestrach...

Tu i tam z nagła wybuchał gwar pomieszanych, podniesionych głosów, to znowu zapadała cisza, a jakiś pojedynczy głos opowiadał coś innym z wielkim przejęciem, oglądając się trwożnie na boki...

 Bo też było się czym niepokoić i czego lękać!

Od jakiegoś czasu dziwne rzeczy działy się w ziemi faraonów. Dziwne i straszne. Wywoływały one fale paniki nie tylko między ludem, ale – jak szeptano sobie po chatach i na polach – również na dworze faraona.

Wszystko zaczęło się od chwili, gdy do Egiptu powrócił po czterdziestoletniej nieobecności ten Hebrajczyk, który wychowany przez córkę faraona, zabił dozorcę egipskiego i zbiegł w niewiadomym kierunku. Teraz wrócił i jak mówią dobrze zorientowani, zbuntował wszystkich Izraelitów, którzy nagle zażądali wolności by pójść służyć Bogu swych ojców... Byłaby to wielka strata dla Egiptu. Wie o tym doskonale faraon i dlatego od początku zlekceważył ich żądania, i ich Boga...

Ale odtąd poczęły się w Egipcie dziać dziwne i straszne rzeczy. Hebrajczyk imieniem Mojżesz, wraz ze swym wymownym bratem Aaronem, sprowadzają na Egipt coraz to nowe nieszczęścia.

– Najpierw woda w Nilu i stawach, jednego dnia zamieniła się w krew! Wszystko wokół cuchnęło, ryby wyginęły, a kto chciał pić, musiał szukać wody w głębokich studniach; wszędzie widziano ludzi gorączkowo poszukujących wody. Nie pomogły czary wróżbitów i zaklinaczy, cała ich moc okazała się bezsilna. Przerażony był także sam faraon. Zrozumiał, że wystąpił przeciw Komuś wielkiemu. Musiał uznać wyższość i potęgę tego Boga, który zażądał: „Wypuść mój lud Izraelski!”. Tak, nie było wątpliwości, że jest to Potężny Bóg!

 Ale faraon nie wypuścił Izraelitów. I spadły następne plagi.

– Żaby wciskały się do domów i wszędzie roznosiły swe plugastwo! Nie ominęły nawet pościeli władcy Egiptu, który znów był zmuszony prosić o łaskę i litość Boga Izraelitów.

– Potem przyszły wszy i inne robactwo, co wszystkich doprowadziło do rozpaczy; drapali się do krwi, złorzeczyli i wyglądali zmiłowania i pomocy.

Ulgę sprawił im znowu Bóg Hebrajczyków.

Dziwny Bóg. Co śmielsi z Egipcjan odważali się nawet mówić, że to chyba najpotężniejszy z bogów na niebie i na ziemi. Za złe mieli faraonowi, że wciąż przetrzymuje Izraelitów. Czy nie dość jeszcze nieszczęść?! Czy nie lepiej uczcić tego Boga i oddać Mu czego pragnie?!...

 Spadły kolejne plagi.

– Ciężka zaraza zabiła stada bydła pasące się na łąkach. Egipcjanie opłakiwali swą nędzę; stracić bydło – jakież to wielkie nieszczęście! – „A wiecie, szeptano, u Hebrajczyków nawet jedno bydlę nie zdechło! Ten Bóg jest bardzo łaskawy dla swoich!...”

– Na zbiory egipskie i na resztę bydła, które wcześniej ocalało w zagrodach, spadł grad. Wśród huku piorunów i błyskawic ognia, z nieba leciały tak wielkie kawały lodu, że podobnych nie pamiętali nawet najstarsi. Grad zniszczył wszystkie urodzaje i pobił bydło, pozbawiając ludzi podstawowego utrzymania!

– Czego nie zniszczył grad, to zjadła szarańcza, którą nagle w wielkiej ilości przyniósł wiatr wschodni...

– Po szarańczy spadły na Egipt ciężkie ciemności! Strach do dziś jeży włosy Egipcjanom na wspomnienie tamtych trzech dni... Ciemności były tak wielkie, że jeden drugiego nie widział na odległość wyciągniętej ręki, a zapalone światło nie rozjaśniało ciemności ani na krok... Ludzie wpadali w panikę, psy wyły ponuro... Wszystkich spętał przeraźliwy, zwierzęcy strach! – I ta radość, gdy wreszcie czwartego dnia zobaczyli słońce!... Biegali, skakali, cieszyli się jak małe dzieci!

Ale teraz nie chcą już dłużej z lękiem oczekiwać kolejnych nieszczęść! Niech Faraon wypuści już tych Hebrajczyków! Niech idą służyć swemu strasznemu Bogu, aby Egipt mógł wreszcie odetchnąć! Niech wrócą zwykłe, normalne dni!

Cóż jednak, skoro mówią, że Faraon znów się zaciął w swym uporze, i choć przedtem drżał i obiecywał ich wypuścić, aby tylko powróciła światłość, teraz znów ani słyszeć o tym nie chce. Podobno powiedział, że nie chce już więcej widzieć Mojżesza i zagroził mu śmiercią!...

Co jeszcze się wydarzy? – biadają Egipcjanie. Kto wie, co nas jutro czeka, co może przynieść dzisiejsza noc?...

Z ciężkim sercem pokładli się na swe posłania.
 *           *

 W ziemi Goszen, którą na prośbę Józefa otrzymali potomkowie patriarchy Jakuba, trwał gorączkowy ruch.

To już dzisiaj!

Dzisiaj Bóg ojców, zgodnie ze starodawną obietnicą zamierza przez Mojżesza wyprowadzić wszystkich Izraelitów ze strasznej niewoli!

Jego słowo jest pewne i skuteczne. Od niego nie ma odwołania. Izraelici na własne oczy oglądali, co uczynił On Egiptowi. Sam faraon był zatrwożony i bezradny jak małe dziecię bez matki. Ten dumny i pyszny władca musiał ugiąć pyszny kark przed Panem Stworzenia, uznać Jego wszechmoc i potęgę!

O, bo też cuda i moc tego Pana nie mają sobie równych! Izraelici czują, że Jahwe poprowadzi ich, może trudną ale wspaniałą drogą, że uczyni ich Swoim własnym, szczególnym narodem, że zaprowadzi ich do ziemi obiecanej ojcom. Ziemi opływającej mlekiem i miodem!

Zrozumieli już też, że On będzie od nich wymagał całkowitego oddania i posłuszeństwa. Że będzie im albo wielce błogosławił, albo – co oby się nie stało! – srogo karał za nieposłuszeństwo. Widząc Jego cuda i doświadczając Jego ochrony w czasie gdy na Egipt jedna po drugiej spadały ciężkie plagi, postanowili, że będą Mu zawsze w pokorze i z oddaniem służyć!

A dzisiaj nakazał im, aby obchodzili święto. Mają zabić baranka, upiec jego mięso na ogniu i spożywać je z chlebami przaśnymi, popijając wywarem z gorzkich ziół. Tej nocy nikomu z nich nie wolno wyjść za próg domu, zaś futryny drzwi wejściowych muszą zostać pokropione krwią zabitego baranka. Mojżesz powiedział, że Anioł Śmierci widząc ten znak, ominie ich rodziny, gdy będzie zabijał wszystkich pierworodnych w Egipcie...

To właśnie będzie ostatnia, najcięższa plaga, zesłana przez Jahwe na Egipt. Po tym faraon na pewno ich już wypuści... ba, wypędzi ich w wielkim strachu i z przynaglaniem!

 Rozkazaniu Boga dzieje się zadość; baranek został zabity, jego krwią pokropiono futryny i nadproża domów. Izraelici rodzinami zebrali się w domach, spożywając pośpiesznie upieczone na ogniu mięso baranka z chlebem przaśnym i gorzkimi ziołami.

– Jedzą stojąc, w milczeniu, bo ich myśli są zajęte rozpamiętywaniem wszystkiego, na co ostatnio patrzeli. Jahwe jest Dziwnym Bogiem! Dziwnym i Wielkim! Dziwna i wielka jest Jego miłość do Izraela! Dziwne i wielkie Jego cuda! I ten baranek... dlaczego dla ich ocalenia musiało umrzeć to niewinne stworzenie? W jaki sposób jego krew ochrania ich przed śmiercią? Dlaczego taki rodzaj ocalenia wskazał im Bóg...?

Powoli płyną godziny nocy.
 *           *

„O północy zabił Pan wszystkich pierworodnych w ziemi egipskiej, od pierworodnego syna faraona, który miał zasiąść na jego tronie, aż do pierworodnego syna więźnia, który był w więzieniu, i wszelkie pierworodne bydła.

I wstał faraon tej nocy, on i wszyscy dworzanie jego, i wszyscy Egipcjanie; i powstał wielki krzyk w Egipcie, gdyż nie było domu, w którym nie byłoby umarłego.

I wezwał Mojżesza i Aarona w nocy, mówiąc: Wstańcie, wyjdźcie spośród ludu mojego, zarówno wy jak i synowie izraelscy; idźcie, służcie Panu, jak mówiliście.”

„Była to noc, w której czuwał Pan, aby wyprowadzić je z ziemi egipskiej. Toteż ma ona być nocą czuwania wszystkich synów Izraela po wszystkie ich pokolenia ku czci Pana.” (2 Mjż 12,29-31.42).
 *           *

Gdybyśmy dzisiaj zapytali dziesięć przypadkowych osób, na jaką pamiątkę obchodzona jest Wielkanoc, przynajmniej dziewięć z nich odpowiedziałoby, że na pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystus. I byliby zdziwieni słysząc, że „Wielką Noc” obchodzono już niemal 1500 lat przed Chrystusem. Wtedy bowiem rozegrały się wypadki, które jedną z nocy uczyniły „Wielką”. Wielką poprzez wydarzenie, jakim była ostateczna klęska nieprzyjaciół Bożych i wyzwolenie ludu Bożego z oków strasznej niewoli.

Cudowne wyprowadzenie Izraelitów z niewoli egipskiej stało się przełomowym wydarzeniem w dziejach tego narodu. Dla jego upamiętnienia każdego roku mieli obchodzić święto Paschy: „Była to noc, w której czuwał Pan, aby wyprowadzić je z ziemi egipskiej. Toteż ma ona być nocą czuwania wszystkich synów Izraela po wszystkie ich pokolenia ku czci Pana.” (2 Mjż 12,42).

Co roku we wszystkich rodzinach izraelskich był zabijany baranek, a jego upieczone mięso spożywano z przaśnymi chlebami i gorzkimi ziołami. Podczas tego uroczystego obrzędu wspominano wszystkie Boże cuda i Jego moc, poprzez którą wyprowadził Swój lud z Egiptu. Obowiązkiem starszych było pouczanie młodzieży i dzieci o tym, co spotkało ich ojców w przeszłości: „A gdy wejdziecie do ziemi, którą Pan wam da, jak obiecał, przestrzegać będziecie tego obrzędu. A gdy was zapytają synowie wasi: Co znaczy ten wasz obrzęd? Odpowiecie: Jest to rzeźna ofiara paschalna dla Pana, który omijał domy synów Izraela w Egipcie, gdy Egipcjanom zadawał ciosy, a domy nasze ochronił...” (2 Mjż 12,25-27).
*           *

Wydarzenia, o których opowiadają początkowe rozdziały Księgi Wyjścia, są historią i wspomnieniem. Już dawno skończył się czas, kiedy naród Izraelski był jedynym wybranym ludem Bożym. Dziś, gdy wciąż jeszcze trwa Czas Łaski, wszyscy ludzie, niezależnie od ich pochodzenia czy koloru skóry, mają szansę stać się dziećmi Bożymi. W Chrystusie, w którym wypełniły się liczne święta, ofiary i ceremonie zakonu, znalazło też wypełnienie święto Paschy, zwane Wielkanocą. Historyczne zdarzenie z Egiptu, ustąpiło miejsca ponadczasowej Rzeczywistości; tak jak kiedyś w Egipcie pierworodnych Izraela ocaliła krew baranka, dziś, w Czasie Łaski wszystkich wierzących zbawia krew Jezusa Chrystusa, „Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata” (Jan 1,29).

W czasie nowotestamentowym, wierzący „z każdego narodu i ze wszystkich plemion, i ludów, i języków” (Obj 7,9), którzy z „duchowego Egiptu” (por. Obj 11,8) wyszli w różnym czasie i miejscu, nie zostali zobowiązani do obchodzenia dnia Paschy.

Ale wszyscy naśladowcy Baranka zostali zobowiązani do obchodzenia Pamiątki śmierci Pana Jezusa Chrystusa, zwanej też Wieczerzą Pańską. Jezus Chrystus ustanowił ją na krótko przed Swoją śmiercią, gdy po raz ostatni spożywał z uczniami Paschę:

„A gdy oni jedli, wziął Jezus chleb i pobłogosławił, łamał i dawał uczniom, i rzekł: Bierzcie i jedzcie, to jest ciało moje.

Potem wziął kielich i podziękował, dał im mówiąc: Pijcie z niego wszyscy; Albowiem to jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów.” (Mt 26,26-28).

 Obchodząc Wielkanoc Izraelici mieli wracać myślami do dnia, w którym Bóg wyprowadził ich przodków z Egiptu, a spożywając baranka paschalnego mieli pamiętać, że to jego niewinna krew ich ocaliła.

 Chrześcijanie, uczestniczący w Wieczerzy Pańskiej, mają rozpamiętywać śmierć Jezusa Chrystusa:

„Albowiem ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie.” (1 Kor 11,26).

 Niezwykle istotnym elementem obchodzenia Wieczerzy Pańskiej jest obrzęd oczyszczenia, pokory i służby – wzajemne umywanie nóg przez wierzących (Jan 13,1-17). Stanowi on ostateczne przygotowanie do godnego spożywania Chleba i Wina, symboli Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa.