TRZYMANI W CIEMNICY


 – Najpierw szatan niepostrzeżenie pojawia się obok. Jest miły, i wygląda na zatroskanego o ludzką pomyślność: „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie ze wszystkich drzew ogrodu wolno wam jeść?” (1 Mjż 3,2); (Dlaczego? dlaczego ktoś ogranicza twoją wolność?! Przecież człowiek ma prawo do osobistych wyborów i decydowania o swoim losie! Czyż nie jesteś inteligentną istotą? Po co więc ten ciasny gorset zupełnie nieżyciowych praw i zasad?).
– Potem rozprawia się z oporami i wątpliwościami potencjalnej ofiary, roztaczając przed jej oczami wspaniałe horyzonty, równocześnie starając się poderwać zaufanie do Boga i zdyskredytować Go w jej oczach: „...Na pewno nie umrzecie. Lecz Bóg wie, że gdy tylko zjecie z niego, otworzą się wam oczy i będziecie jak Bóg, znający dobro i zło.” (1 Mjż 3,4.5); ( To całe gadanie o konsekwencjach, jest mową zawistnych, którym się nie udało, a dlatego chcieliby wszystkim zawiązać świat. Spójrz, ile wokół jest wspaniałych ludzi i pięknych rzeczy. I pomyśl: to wszystko może być twoje! Świat stoi przed tobą otworem, a więc odrzuć wszelkie skrupuły i bierz z życia, co tylko możesz!).

 – Czekając na chwilę, gdy trujący zasiew wyda owoc, nie jest bezczynny; pobudza wyobraźnię, podszeptuje rozwiązania, działa na umysł i wolę, przedstawiając grzech jako nęcący i słodki: „A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu i godne pożądania dla zdobycia mądrości, zerwała z niego owoc i jadła. Dała też mężowi swemu, który z nią był, i on też jadł” (w. 6); (To naprawdę jest ciekawe i ponętne. Czy może być coś złego w rzeczach miłych i pięknych? Chyba ludzie przesadzają z tą ostrożnością, a Bóg... Czy On aby naprawdę jest taki życzliwy? A może jest despotą, który chciałby nas nieustannie trzymać pod kloszem. – Cóż w tym złego, że skosztuję? Zresztą, będę uważać. No proszę, miałam rację, zjadłam i nic się stało...).
 – Ale nagle coś się dzieje. Spadają konsekwencje, pojawia się rozczarowanie i gorycz, niszcząc wszystko wokół: „Wtedy otworzyły się oczy ich obojgu i poznali, że są nadzy...” (w. 7); (Co się dzieje:?... Dlaczego nic jest tak, jak miało być?”. Dlaczego to, co miłe, odeszło, a teraz... – Co ja teraz mam zrobić?!).

– Rodzi się poczucie winy i wstyd – i gorączkowe próby ukrycia swego rzeczywistego stanu:
– „...Spletli więc liście figowe i zrobili sobie przepaski.” (w. 7): (Boże, jak mogłam to zrobić? – Chyba mi rozum odebrało! Jak ja się teraz ludziom pokażę na oczy?... Nie ma wyjścia, muszę robić dobrą minę do złej gry! Nie mogę po sobie niczego dać poznać. – Nie przyznam się, i nikt nie będzie wiedział!).
– Potem rodzą się refleksje duchowej natury, pojawia się strach, skłaniający do ucieczki przed Bogiem:
– „A gdy usłyszeli szelest Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie w powiewie dziennym, skrył się Adam z żoną swoją przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu.” (w. 8). (Przed ludźmi mogę to ukryć, ale przed Bogiem...? Co ze mną, i co z moim zbawieniem?!).

Szatan jest mistrzem zwiedzeń. Dziś, po niemal sześciu tysiącach lat doświadczeń z ludźmi (a ściślej: na ludziach!), stał się geniuszem w tym niecnym procederze. Nic dziwnego, że gdy – po zwycięstwie Pana Jezusa Chrystusa – został usunięty z Nieba, w przestworzu rozległo się wołanie: „...biada ziemi i morzu, gdyż zstąpił do was diabeł, pałający wielkim gniewem, bo wie, iż czasu ma niewiele.” (Obj 12,12)!
Szatan jest chytry i podstępny; jest perfidny, a przy tym niesłychanie bezczelny. I właśnie ta bezczelność jest jego charakterystyczną cechą, a zarazem cechą charakterystyczną tych, którzy pozostają pod jego stałym wpływem. Jego szczególną właściwością jest intryga. Za pomocą przeinaczeń i pomówień, insynuacji i jawnych kłamstw, stara się poróżnić ludzi z Bogiem.

Jest to widoczne podczas pierwszego kuszenia w Edenie, gdzie – jak sprawozdaje Biblia – oskarżał Boga, pomawiając Go o brak życzliwości dla ludzi. Ale Biblia informuje nas także, że oskarżał on również ludzi przed Bogiem. Najpierw kusił do grzechu i sprowadzał na złe drogi, a potem oskarżał swe ofiary i szydził z nich. Starożytna księga Hioba, księga proroka Zachariasza, a także księga Objawienia ukazują go w takiej właśnie roli.

– Nie mogąc dosięgnąć sprawiedliwego Hioba, skarży nań przed Bogiem. Najpierw insynuuje interesowność patriarchy: „Czy za darmo jest Hiob tak bogobojny? Czy Ty nie otoczyłeś go zewsząd opieką wraz z jego domem i wszystkim, co ma? Błogosławiłeś sprawie jego rąk i jego dobytek rozmnożył się w kraju. Lecz wyciągnij tylko rękę i dotknij tego, co ma; czy nie będzie ci w oczy złorzeczył?” (Hioba 1,9-11). Potem, gdy złamany bólem po stracie dzieci i majątku sprawiedliwy, nadal trwa wiernie przy Bogu, szatan sugeruje Stwórcy, że wierność Hioba nie ostoi się w fizycznym cierpieniu: „Skóra za skórę! Wszystko, co posiada człowiek, odda za swoje życie. Lecz wyciągnij tylko rękę i dotknij jego kości i jego ciała, a na pewno będzie ci złorzeczył w oczy.” (2,4.5). Ale Hiob okazał się wierny i zwyciężył w doświadczeniu, a arcyzwodziciel nie miał już nic do powiedzenia w jego sprawie. Charakterystyczne, że się już nie pojawia w tej historii.

 – W tej samej roli – bezwzględnego oskarżyciela – ukazano szatana prorokowi Zachariaszowi. Tutaj zwodziciel w osobie reprezentanta Izraelitów, arcykapłana Jozuego, oskarża cały lud. Ale zostaje surowo upomniany i zgromiony, a Jozue – a w jego osobie cały Izrael – dostępuje łaski Pana: „Potem ukazał mi Jozuego, arcykapłana, stojącego przed aniołem Pana, i szatana stojącego po jego prawicy, aby go oskarżać. Wtedy anioł Pana rzekł do szatana: Niech cię gromi Pan, szatanie, niech cię zgromi Pan, który obrał Jeruzalem. Czyż nie jest on głownią wyrwaną z ognia? A Jozue był ubrany w szatę brudną i tak stał przed aniołem. A ten tak odezwał się i rzekł do sług, którzy stali przed nim. Zdejmijcie z niego brudną szatę! Do niego zaś rzekł: Oto zdjąłem z ciebie twoją szatę i każę cię przyoblec w szaty odświętne. Potem rzekł: Włóżcie mu na głowę czysty zawój! I włożyli mu na głowę czysty zawój, i przyoblekli go w szaty. A anioł Pana stał przy tym.” (Zach 3,1-5).

 – Księga Objawienia uzupełnia powyższe obrazy informacją, że szatan nieustannie skarżył na ludzi wobec Boga. Czynił tak przez długie wieki – od upadku naszych prarodziców, aż do chwili wyrzucenia go z Nieba: „I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, Zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący: Teraz nastało zbawienie i moc, i panowanie Boga naszego, i władztwo Pomazańca jego, gdyż zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem.” (Obj 12,9.10).

 W tym miejscu ciśnie się na usta pytanie: dlaczego wszechwiedzący i sprawiedliwy Bóg wysłuchiwał oskarżeń ducha zła? Jest to ważne pytanie, mające głęboki związek z Bożą ekonomią zbawienia. I Biblia zna na nie odpowiedź. Przyczyną jest grzech, a dokładniej: grzeszność człowieka.
Na skutek grzechu Adama cała ludzkość stała się grzeszna i podległa śmierci: „...przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli.” (Rz 5,12). Co więcej: na skutek grzechu, ludzkość znalazła się we władzy szatana, który z tego powodu jest nazwany „władcą tego świata” (Jan 14,30).

Oskarżając ludzi o popełnione grzechy, szatan tym samym dowodził swoich praw do nich; to byli jego zwolennicy, obywatele jego królestwa, królestwa grzechu i zła, przemocy i śmierci. I właśnie tam, do bram śmierci, prowadził swych poddanych! I tak długo, jak długo grzech ludzkości pozostawał niezgładzony, szatan miał prawo uważać się za niekwestionowanego władcę ludzkości – pana życia i śmierci swych poddanych. W tym mrocznym czasie, miał on władzę nie tylko nad ludźmi, ale także „władzę nad śmiercią” (Hbr 2,14)

Kiedy jednak na Bożym zegarze wybiła zapowiedziana godzina, i Syn Boży jako Syn Człowieczy umarł na Golgocie za ludzi, wszystko się zmieniło!
Odtąd na podstawie swej wiary w zbawczą krew Jezusa Chrystusa każdy człowiek, który przyjmuje Chrystusa na Bożych zasadach, zostaje uwolniony od grzechu, i tym samym – staje się dzieckiem Bożym, Bożą własnością – jest wyzwolony spod władzy szatana.
Ta prawda jest Ewangelią, Radosną Wieścią o zbawieniu! Prawdę tę trzeba rozgłaszać wszystkim ludziom na całym świecie po to, „Aby – jak powiedział zmartwychwstały Pan – otworzyć ich oczy, odwrócić od ciemności do światłości i od władzy szatana do Boga, aby dostąpili odpuszczenia grzechów i przez wiarę we mnie współudziału z uświęconymi.” (DzAp 26,18)!
Nikt z wierzących nie musi podlegać duchowi zła! Nikt z nich nie musi się obawiać śmierci, bo Jezus „przez śmierć zniszczył tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła.” (Hbr 2,14). Teraz On, zwycięski i zmartwychwstały Pan, „ma klucze śmierci i piekła.” (Obj 1,18)! I gdy się dopełni czas, zmartwychwzbudzi On tych, którzy należą do Niego!

– Naturalnym następstwem odkupieńczej śmierci Jezusa i jego zmartwychwstania, było odebranie szatanowi prawa oskarżania ludzi i został bezpowrotnie strącony z Nieba.
 Ale pokonany wróg wciąż jeszcze jest groźny. Mimo, że jego władza, a także terytorium zostały drastycznie ograniczone, nadal może być – i jest – panem tych, którzy dobrowolnie się mu podporządkują. On wie, że, został osądzony, i że „czasu ma niewiele” (Obj 12,12). Jest świadomy tego, że od chwili zwycięstwa Jezusa Chrystusa, ziemskie zegary odmierzają czas dzielący go od ostatecznego unicestwienia! Dlatego w żądzy zniszczenia mnoży wysiłki by pociągnąć za sobą w przepaść jak najwięcej istnień ludzkich.
Metody jego działania nie uległy zmianie; stały się tylko bardziej wyrafinowane
Stałym wypróbowanym narzędziem zwiedzenia, jest pokusa i ciekawość rzeczy zakazanych, wspólnikiem – szalona i złudna nadzieja, że zaspokojona „pożądliwość ciała, pożądliwość oczu, i pycha życia” (1 Jana 2,16), obdarzy szczęściem bez jakichkolwiek konsekwencji; efektem – zawód i rozczarowanie, żałosne konsekwencje i tragiczny los życia. Szatan jest miły tak długo, aż ofiara znajdzie się w pułapce. Potem jest okrutny i bezwzględny. Zachęca do samowoli i niemoralności, co rozbija i niszczy rodziny, a dzieci czyni sierotami. Wiąże ludzi nałogami, odbiera im godność i odziera z człowieczeństwa Któż z nas nie widział sponiewieranego i brudnego alkoholika, bełkoczącego jakieś słowa bez składu, lub nieszczęśnika trzęsącego się w głodzie narkotycznym – to także jego ofiary.

Wykorzystuje także poczucie winy swoich ofiar, wdzierając się wszędzie tam, gdzie Duch Boży budzi ludzkie sumienie (por. Jan 16,7.8). A to po to, by nie dopuścić do przyjęcia przez zgubionych ofiary Jezusa Chrystusa. Tu łatwo poznać jego działanie, bo polega ono przede wszystkim na odbieraniu nadziei; szatan zabiera wiarę w przebaczenie Boże i wtrąca w rozpacz! Natomiast Duch Święty, który także daje świadomość grzechu i budzi strach przed karą (por. DzAp 2,36.37), zaraz potem prowadzi grzesznika do usprawiedliwienia w krwi Zbawiciela (DzAp 2,38.39) i daje radość zbawienia (DzAp 2,40-47)!
Współcześnie groźnym narzędziem diabła są wszelkiego rodzaju stany załamania psychicznego, nerwice i depresje. Są skutkiem wpływów zewnętrznych, ale rozwijają się wewnątrz, w osobowości. Tysiące ludzi, nie potrafią sobie poradzić z życiem. Nie są w stanie znieść braku stabilizacji i perspektyw życiowych, osłabienia czy zerwania więzów rodzinnych. Nie są też w stanie sobie w żaden sposób pomóc, żyją w beznadziei, w poczuciu bezsiły i rozpaczy. W takich okolicznościach rodzi się bunt i agresja, które tylko mnożą problemy. A na drugim biegunie tej koszmarnej rzeczywistości czyha zniechęcenie, załamanie i depresja!

W tym miejscu szatan postawił swoich pomocników z torbami pełnymi leków (z psychotropami na czele), alkoholu, i ze strzykawkami «kompotu». Aby jeszcze bardziej ogłupić, odczłowieczyć, odebrać resztkę godności i nadziei...
Są to prawdziwie ciemne i mroczne więzienia, w których diabeł trzyma swe ofiary, wmawiając im, że dla nich nie ma już żadnej perspektywy.

Jest to jedno z jego największych oszustw.
Bo są perspektywy, jest nadzieja, a co więcej – jest pewność wyzwolenia i zwycięstwa!
Owszem, tego nie potrafią sami. Tego nikt nie potrafi sam. Ale jest wyjście. Po prostu, trzeba zawołać! Zawołać o pomoc, o ratunek! Poprosić tego, który pokonał grzech, diabła, grób i śmierć. Zawołać do Boga, by przez Jezusa Chrystusa wkroczył w nasze życie, by wziął je w swoje ręce, by je uporządkował i nadał mu nowy kierunek i nowy wymiar. Wystarczy tylko zawołać, wyznając w modlitwie własną bezradność, ale i własne pragnienie odmiany. Wszystko zaczyna się od modlitwy...