CZY MODLIĆ SIĘ DO ZMARŁYCH?


Praktyka modlenia się do zmarłych jest ściśle związana z zagadką życia pozagrobowego. Na ten temat krąży tak wiele poglądów, pokrewnych lub całkiem od siebie różnych, że w końcu mało kto wie, jak się rzecz ma. Bardzo często dyskusję zamyka stwierdzenie, że „stamtąd jeszcze nikt nie przyszedł”. Zagadkę tę może rozwiązać jedynie Słowo Boże, w nim bowiem objawiona została prawda o istocie życia i śmierci człowieka.

 Olbrzymia większość chrześcijan wierzy, że „życie pozagrobowe” człowieka rozpoczyna się bezpośrednio po śmierci ciała. Ma to być właściwie życie pozagrobowe „nieśmiertelnej duszy”, istniejącej, rozumującej i odczuwającej niezależnie od ciała. I mimo, że chrześcijanie ci w tradycyjnej modlitwie, w tzw. Składzie Apostolskim wyznają, iż wierzą „w ciała zmartwychwstanie, w żywot wieczny”, to jednak naprawdę nadzieję lub bojaźń wiążą z losem „nieśmiertelnej duszy”, która bądź to cierpi męki piekielne, bądź odbywa kwarantannę w czyśćcu, bądź też bezpośrednio doświadcza rajskiej szczęśliwości.

Od takiego pojmowania sprawy niedaleko już do wiary we wstawiennictwo „wniebowziętych świętych”, z których przychylności powinni korzystać jeszcze żyjący. Poglądy te i praktyki zostały usankcjonowane w kościele rzymskokatolickim odpowiednimi dogmatami i obrzędami. Nic więc dziwnego, że w dniu Wszystkich Świętych powszechnie są zanoszone modlitwy do tych, „którzy już oglądają oblicze Boga”, zaś w Dniu Zadusznym zanoszone są modlitwy wstawiennicze „za dusze w czyśćcu cierpiące”.

Bóg nie pozostawił nas w niewiedzy co do stanu i wiecznego losu zmarłych, W Biblii znajdujemy konkretne informacje na ten temat. Przede wszystkim jednak objawia ona, czym jest życie oraz mówi o tym, co dzieje się z człowiekiem w chwili śmierci.

Przypomnijmy, co Biblia mówi o stworzeniu człowieka: Bóg ukształtował go „z prochu ziemi”, a potem w to doskonale ukształtowane, lecz wciąż jeszcze martwe ciało, tchnął „tchnienie życia” (1 Mjż 2:7). W następstwie tego ciało Adama ożyło – wszystkie organy i narządy podjęły swe funkcje, do których zostały powołane, i człowiek stał się „istotą żywą” (BT), „duszą żyjącą” (BG). Owo ożywcze „tchnienie życia” to nic innego, jak energia witalna pochodząca od Boga, która ożywiła ciało ludzkie, inicjując jego życiowe – fizyczne i fizjologiczne, psychiczne i umysłowe funkcje.

Odwrotny proces zachodzi w momencie śmierci, gdy Bóg cofa Swe życiodajne tchnienie: „I wróci proch do ziemi tak, jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał.” (Kazn. Sal. 12,7 BT).

Człowiek, który stał się „istotą żywą” – „duszą żyjącą”, posiadał na początku warunkową nieśmiertelność. Gdyby wytrwał w wierności wobec Boga, żyłby wiecznie. Stało się jednak inaczej i nad Adamem, a w konsekwencji nad całą ludzkością, zaciążył wyrok śmierci: „Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli.” (Rzym 5,12); „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć...” (Rzym 6,23).

 Biblia jednoznacznie zaprzecza, jakoby w śmierci istniało życie! „Umarli o niczym nie wiedzą” – głosi Boża Księga. Oto kilka podstawowych opinii na ten temat:

– „Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą... Zarówno ich miłość, jak ich nienawiść, a także ich gorliwość już dawno minęły; i nigdy już nie mają udziału w niczym z tego, co się dzieje pod słońcem.” (Kazn. Sal. 9,5,6).

– „Na co się natknie twoja ręka, abyś to zrobił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości”(Kazn. Sal. 9,10).

– „Nigdy już nie wróci do swego domu, a miejsce jego zamieszkania nie wie już nic o nim. Dlatego też nie mogę dłużej powstrzymać ust swoich, będę mówił w utrapieniu mojego ducha, będę narzekał w goryczy mojej duszy.” (Ijoba 7,9.10);

– „Wyjdzie duch jego i nawróci się do ziemi swojej, w onże dzień zginą wszystkie myśli jego.” (Ps 146,4 BG).

Wszystkie przeszłe pokolenia,  ludzie, którzy kiedykolwiek zamieszkiwali nasz glob, sprawiedliwi i niesprawiedliwi – umarli i zostali złożeni do grobów. Wyjątek stanowią dwaj mężowie, Enoch i Eliasz, o których Biblia sprawozdaje, że nie zaznali śmierci, lecz zostali zabrani przez Pana (czytaj: 1 Mjż 5,21-24; Hbr 11,5; 2 Krl 2,1-3). Wszyscy zmarli spoczywają w „prochu ziemi” i oczekują na dzień swego zmartwychwstania (Jan 5,28.29).

O zmarłych sprawiedliwych czytamy: „Wszyscy oni, choć dla swej wiary zdobyli chlubne świadectwo, nie otrzymali tego, co głosiła obietnica. Ponieważ Bóg ze względu na nas przewidział coś lepszego – aby oni nie osiągnęli celu bez nas.” (Hbr 11,39.40).

W Swej wielkiej mądrości Bóg przygotował jeden szczególny dzień, dzień, w którym odda zapłatę chwały wszystkim tym, którzy czczą Jego święte Imię. W dniu tym, dniu powtórnego przyjścia Pana Jezusa Chrystusa, dniu zmartwychwstania wszystkich sprawiedliwych w nieskazitelnych i nieśmiertelnych ciałach i przemienienia w takież ciała żywych świętych, wszystkie dzieci Boże ze wszystkich wieków i krańców Ziemi spotkają się i razem zostaną zabrane przez Jezusa Chrystusa do „Domu Ojca” (Jan 14,1-3; 1 Kor 15,50-54; 1 Tes 4,13-17; Flp 3,20.21)!

Na ten dzień oczekiwał patriarcha Ijob, który swą nadzieję wyraził w słowach: „Ja wiem, że Odkupiciel mój żyje, a iż w ostateczny dzień nad prochem moim stanie. A choć ta skóra moja roztoczona będzie, przecież w ciele moim oglądam Boga.” (19,24-26). Z tym dniem wiązał swą zbawienną nadzieję Apostoł Narodów, Paweł: „Albowiem już niebawem będę złożony w ofierze, a czas rozstania mego z życiem nadszedł. Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem; A teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, lecz i wszystkim, którzy umiłowali przyjście Jego.” (2 Tym 4,6-8).

Nieco później – Biblia mówi tutaj o Millenium (Tysiąc lat) – nastąpi zmartwychwstanie niesprawiedliwych na sąd (Obj 20,11-15).

Gdyby nie było zmartwychwstania, wierzący nie mieliby żadnej nadziei; „Jeśli tylko w tym życiu pokładamy nadzieję w Chrystusie, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej pożałowania godni.” (1 Kor 15,19), napisał ap. Paweł i dodał: „Bo jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wzbudzony; A jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i kazanie nasze daremne, daremna też wiara wasza... A jeśli Chrystus nie został wzbudzony, daremna jest wiara wasza; jesteście jeszcze w grzechach waszych. Zatem i ci którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli.” (1 Kor 15,1-18).

O ile poglądy o nieśmiertelności duszy ludzkiej zakładają, że w chwili śmierci człowiek otrzymuje nagrodę lub karę za swe życie, i raduje się lub cierpi (niebo – czyściec – piekło), to w wypowiedziach Jezusa i Jego uczniów widać wyraźnie inny ton; pojęcie nagrody, jak i kary rozpatrywane jest zawsze w kontekście zmartwychwstania:

– „Lecz jeśli urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i ślepych. I będziesz błogosławiony, bo nie mają ci czym odpłacić. Odpłatę bowiem będziesz miał przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.” (Łk 12,12-14).

– „Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, gdy wszyscy w grobach usłyszą głos jego; i wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia; a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd.” (Jan 5,28,29).

– „Doprawdy, byliśmy już całkowicie pewni tego, że śmierć nasza jest postanowiona, abyśmy na sobie samych nie polegali, ale na Bogu, który wzbudza umarłych.” (2 Kor 1,9).

– „A nie chcemy, bracia, abyście byli w niepewności co do tych, którzy zasnęli, abyście się nie smucili, jak drudzy, którzy nie mają nadziei. Albowiem jak wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, tak też wierzymy, że Bóg przez Jezusa przywiedzie z nim tych, którzy zasnęli. A to wam mówimy na podstawie słów Pana, że my, którzy pozostaniemy przy życiu aż do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie. Potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem. Przeto pocieszajcie się nawzajem tymi słowy.” (1 Tes 4,13-18).

Umarli spoczywają zatem w prochu ziemi, śpią snem śmierci, z którego jednak zostaną wzbudzeni w dniu, o którym wie jedynie Bóg Ojciec (por. Mr 13,32). W związku z tym należy się zapytać, jaką wartość ma praktyka modlenia się do umarłych, prośby o ich wstawiennictwo przed Bogiem oraz wszelkie próby zjednania sobie ich przychylności?

Biorąc pod uwagę fakt, że „jeden jest tylko Pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Jezus Chrystus” (1 Tym 2,5), pamiętając o słowach Mistrza, który oświadczył: „Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (Jan 14,6), należy znów zapytać o sens i potrzebę szukania innych pośredników oraz o Boży stosunek do takich, niesłusznych i niebiblijnych dążeń i praktyk.

Pośród tych, do których wielka rzesza chrześcijan modli się, czci ich i zabiega o ich przychylność, jest wiele wspaniałych postaci biblijnych. Należą do nich: Maria, matka Jezusa, Józef, mąż Marii i opiekun Jezusa, apostołowie, diakoni pierwszego Kościoła, a wśród nich męczennik Szczepan, i wielu, wielu innych, których imiona wspominamy z największym szacunkiem i wdzięcznością. Wszyscy oni byliby zdumieni i przerażeni, gdyby mogli zobaczyć kult narosły wokół ich osób. Z całą pewnością zdecydowanie, stanowczo, energicznie i z oburzeniem zareagowaliby na oddawaną im cześć i uwielbienie, na praktykę modlitw do nich zanoszonych i wiązane z ich wstawiennictwem nadzieje. Ich życiowa postawa, wiara i praktyki religijne, ich oświadczenia, które znajdujemy w Słowie Bożym nie pozostawiają co do tego najmniejszych wątpliwości!

Każdy chrześcijanin, który chce świadomie chwalić Boga i troszczyć się o swoje zbawienie, winien te sprawy poważnie, z modlitwą i w oparciu o Biblię rozważyć.

Mamy wszak dbać o to, aby wiara nasza nie opierała się na mitach czy zręcznie wymyślonych baśniach (por. 2 Ptr 1,16), lecz na żywym Słowie Żywego Boga!