Pochód wiecznej EWANGELII


I będzie głoszona ta Ewangelia o Królestwie na świadectwo wszystkim narodom i wtedy nadejdzie koniec” ( Mt 24,14)

EWANGELIA, to dobra nowina o zbawieniu w Chrystusie Jezusie, radosna wieść o Królestwie pokoju i wiecznej radości.

Od dnia, kiedy w Edenie pierwsi ludzie zostali wypędzeni sprzed oblicza Pańskiego, wszystkie szlachetne nadzieje ludzkie zwracały się do chwili, gdy grzech zostanie pokonany i zgładzony. Boży ludzie Starego Testamentu z tęsknotą oczekiwali na spełnienie się Bożej obietnicy o „zdeptaniu węża” przez „nasienie niewiasty” (1 Mjż 3,15).

Z biegiem wieków tęsknota za Mesjaszem przybierała inne formy. Podbici i uciemiężeni przez Rzymian, dręczeni podatkami i ograniczani w wielu sprawach Żydzi, marzyli o Mesjaszu-Wodzu, Mesjaszu-Zwycięzcy, który skruszy rzymskie jarzmo, ustanowi panowanie Izraela nad wszystkimi narodami ziemi i obsypie ich wszelkim dostatkiem i zaszczytami. W takich to dniach, odezwał się głos Jana, nawołującego: „Upamiętajcie się, albowiem przybliżyło się Królestwo Niebios” (Mt 3,2).

 Bezpośrednio po Janie przyszedł do Galilei Jezus, syn Marii, który miał się okazać Synem Bożym i Chrystusem, zwiastując: „Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie Ewangelii” (Mr 1,15).

Nauk przez Niego głoszonych słuchały tysięczne rzesze; szło za Nim siedemdziesięciu uczniów i dwunastu najbliższych, których nazwał apostołami. W miarę zaś, jak słuchali Jego słów, ich wyobrażenia o ziemskim posłannictwie Mesjasza ulegały radykalnej zmianie.

Słowa Jego budziły zdumienie i powodowały rozterki w sercach, a równocześnie napawały te serca znajomością i przeczuciem wartości wyższych niż ziemskie, dawały tym sercom obietnicę i dar wewnętrznego duchowego pokoju i szczęścia, zapowiadały wprowadzenie do Królestwa Niebios – do nigdy nie kończącego się szczęścia przed obliczem Bożym.

Nie obiecywał nikomu dostatku materialnego i powodzenia w sprawach doczesnych, nie gwarantował Swoim naśladowcom długiego, wolnego od wszelkich chorób i dolegliwości życia, nie zapewniał wysokich urzędów i czołobitności ze strony ludzi. Przeciwnie, oświadczył wyraźnie, że Królestwo Jego „nie jest z tego świata” (Jan 18,36), a wszyscy, którzy Weń uwierzą, będą jak inni ludzie cierpieć kłopoty i trudności w tym życiu, a nawet więcej, gdyż dla Niego i dla Ewangelii narażeni będą na dodatkowe utrapienia, szyderstwo i prześladowanie, a nawet śmierć. Uprzedził wszystkich, że droga do Królestwa Niebios jest „wąska i pełna cierni” i dlatego „mało jest tych, co ją znajdują” a jeszcze mniej, którzy chcą nią iść (Mt 7,13-14).

Jednak na tej drodze, wierzącemu towarzyszyć będzie zawsze ochrona Boża. Na tej drodze już teraz czekają pielgrzyma radości, jakich nie zna i nie przeczuwa nikt z ludzi niewierzących tego świata, czeka na niej pokój duszy i serca – rzeczy cenniejsze nad wszelkie ziemskie wartości. Drodze tej przyświeca pewna i mocna nadzieja, nadzieja wiecznego życia i szczęścia tam, gdzie nie będzie już łez, smutku, ni żadnego cierpienia (Obj 21,1-5).

Ewangelia, którą przyniósł i ogłosił światu Jezus Chrystus, wszystkim dziedzicom Królestwa stawia określone wymagania, będące jednak na miarę danych im możliwości. Wymaga ona jednak zmiany serca i charakteru, oraz całego życia; wymaga samozaparcia i cierpliwości w pełnieniu woli Bożej i dążeniu do wytyczonego celu. Każe naśladować Jezusa we wszystkim, żąda też służby w dziele zwiastowania światu poselstwa Łaski Bożej. Z tych też względów występuje ona zdecydowanie i konsekwentnie przeciwko wszelkiemu złu, jawnemu czy skrytemu grzechowi, obłudzie i zakłamaniu.

Prześwietla ona promieniami Prawdy wszystko i wszystkich, a znajdując grzech czy nieszczerość, każe je odrzucić i więcej nie popełniać.

Nic zatem dziwnego, że Ewangelia Boża znalazła już w swych początkach i znajduje do dziś wielu zagorzałych przeciwników. Za ziemskich dni Jezusa należeli do nich głównie faryzeusze i nauczeni w Piśmie, których obłudę, zakłamanie i niewiarę objawił Pan w nauce ewangelicznej. Nie chcąc przyjąć napomnienia, nie chcąc odrzucić grzechu i wygodnego lenistwa duchowego, ludzie ci musieli stanąć do walki z Ewangelią – do walki z Bogiem! Obrali sobie dostatek i bogactwo doczesne, a dlatego utracili skarb wieczny. Ich znaczenie i doczesne skarby przeminęły razem z nimi i nie ma już nic dobrego, co mogłoby ich oczekiwać w przyszłości. Powstaną tylko na Sąd Ostateczny i otrzymają zapłatę godną swych uczynków.

Mimo przeciwności i przeszkód, Ewangelia łaski Bożej idzie niepowstrzymanym pochodem przez czas i przestrzeń. Dociera do wszystkich już prawie krajów i ludów świata, i dla każdego człowieka otwiera szeroko drzwi możliwości osiągnięcia życia wiecznego. Jest ona wielkim zaproszeniem Bożym, gestem miłości Bożej, jedyną w swym rodzaju szansą. Przemawia głosem zrozumienia i współczucia dla doli ludzkiej, brzmi wezwaniem i obietnicą pomocy, napomnieniem i ostrzeżeniem. Ale jest też i sądem. Teraz jeszcze sądem, którego przedłużeniem jest miłosierdzie, bowiem osądzając nasze życie, wskazuje na możliwość oczyszczenia i usprawiedliwienia w krwi Jezusa Chrystusa. Oto, co mówi Zbawiciel: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, Który mię posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł z śmierci do żywota.” (Jan 5,24). Kto jednak dziś zlekceważy głos Ewangelii, kto nie podda się jej wskazaniom, ten zostanie w przyszłości osądzony tymi samymi słowami, jak to rzekł Jezus: „Kto mną gardzi i nie przyjmuje słów moich, ma swego sędziego: Słowo, które głosiłem, sądzić go będzie w dniu ostatecznym.” (Jan 12,48).

Był czas, kiedy Ewangelia była zakryta przed ludźmi. Byli ludzie i instytucje, którym zależało na tym, aby Prawdę Bożą trzymać pod korcem. Był to smutny czas, czas duchowej ciemności i nieświadomości.

Teraz jednak nastał inny czas – czas znajomości i wolności w poznawaniu i wyżywaniu Prawdy. Teraz „Bóg wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali. Przeto, że wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat...” (DzAp 17,30.31). Jednak ta właśnie okoliczność, fakt, że tak łatwo jest dziś poznać i przyjąć Ewangelię, może się obrócić przeciwko nam. Dla tych, którzy tego nie uczynią, którzy zlekceważą Boże wezwanie i zaniedbają konieczne przygotowanie – czasu łaski już nie będzie, zaś wszelki późniejszy żal będzie daremny.

Ewangelia idzie przez świat, tam zaś gdzie się pojawia, dokonuje się podział: jedni z ludzi bywają przyjęci przez Boga i uznani za Jego dzieci (por. Jan 1,12.13), innych ta sama Ewangelia sytuuje po drugiej stronie bariery i jest dla nich jedynie „świadectwem” (Mt 24,14), aby w dniu sądu byli bez wymówki (Jan 12,47.48). Ap. Jan, któremu pochód Ewangelii został przedstawiony w wizji, opisał to następująco: „I widziałem innego anioła, lecącego przez środek nieba, który miał ewangelię wieczną, aby ją zwiastować mieszkańcom ziemi i wszystkim narodom, i plemionom, i językom, i ludom, który mówił donośnym głosem: Bójcie się Boga i oddajcie mu chwałę, gdyż nadeszła godzina sądu jego, i oddajcie pokłon temu, który stworzył niebo i ziemię, i morze, i źródła wód.” (Obj 14,6.7).

W widzeniu tym jesteś przedstawiony i Ty, miły Czytelniku! Jako jeden z wielu, ale też i jako jedyny niepowtarzalny w swej istocie. Dziś Ewangelia dotarła i do Twego domu. Czy dotarła zarazem do Twego umysłu i do głębin Twego serca?

Czy starasz się i czynisz wysiłki, aby się to stało?! Bo „Anioł” z proroczej wizji woła abyś i Ty „bał się Boga”. Nie chce abyś się Go lękał jako srogiego despoty, lecz byś w sercu odczuwał cześć i uwielbienie, które przeplata się z gotowością do najdalej idącego posłuszeństwa i poddaństwa Jego woli, abyś jak prorok mówił z czcią: „Mów Panie, sługa Twój słucha” (2 Sam 3,9), i szedł gdzie Cię pośle, i czynił, co każe.

Dalej jesteś wezwany, abyś Bogu „oddał pokłon”. A pokłon to nie tylko schylenie głowy. Pokłon to uznanie Boga, za suwerennego Pana i Władcę naszego życia i wszystkich naszych dni.

Pokłon, to służba na każdym miejscu, służba dla Jego chwały, naszego osobistego zbawienia i zbawienia naszych bliźnich. Jeśli to uczynisz, jeśli tak żyć będziesz, wtedy „godzina sądu Bożego” będzie dla Ciebie GODZINĄ ZBAWIENIA!