Naucz nas modlić się


„A gdy On w pewnym miejscu modlił się i zakończył modlitwę, ktoś z jego uczniów rzekł do niego: Panie, naucz nas modlić się, jak i Jan nauczył uczniów swoich.” (Łk 11,1).

 Powyższy tekst nie tylko sprawozdaje nam pewne wydarzenie i mówi o szczególnej prośbie uczniów Jezusa, lecz ponadto informuje o życiu duchowym, modlitewnym Jana Chrzciciela i jego uczniów. Jan pielęgnował i rozwijał życie modlitewne i doceniając znaczenie modlitwy dla wiary i wierności Bogu, nauczył jej podążających za nim uczniów. Możemy uznać, że najpiękniejsze cechy charakteru tego męża Bożego wyrosły w oparciu o modlitwę.

Jan modlił się nie tylko indywidualnie, w ukryciu, ale też publicznie. Wiemy, że każdy Żyd umiał się modlić i modlił się. Modlili się w swych domach i w synagodze. Modlitwa, której Jan nauczył swych uczniów musiała być szczególnego rodzaju, musiała być czymś wyjątkowym. Na wzór tego uczniowie Jezusa chcą, aby i Pan nauczył ich publicznej modlitwy. Szkoda, że modlitwa Jana Chrzciciela nie została zapisana w Piśmie Świętym. Musiała być piękna i budująca, jak piękny i budujący był charakter tego człowieka i jego całe życie, oddane w służbie Bogu!

 Jezus uznał prośbę uczniów za słuszną i tego właśnie dnia nauczył ich modlitwy, którą powszechnie nazywamy „Modlitwą Pańską”, zaczynającą się od słów: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie...”

Wszyscy Żydzi, także uczniowie Jana i Jezusa modlili się do Jedynego Boga Jahwe. Ale Jezus każe tego Boga nazywać „Ojcem naszym”. – Ojciec, imię mówiące o bliskości i uczuciu, zwiastujące miłość, którą wielki Jahwe ma dla Swoich dzieci...

Jezus nie mówi jeszcze wówczas, że modlący się mają przychodzić do Boga w Jego, Jezusa, imieniu. Jednak już niedługo powie im, aby tak właśnie uczynili, aby prosili o wszystko i za wszystko dziękowali w Jego Imieniu (Jan 14,13,14; 16,26.27). Po zesłaniu Ducha Świętego ap. Piotr oświadczy publicznie, że jest tylko jedno Imię w którym i poprzez które jesteśmy zbawieni (Dz Ap 4,12), a ap. Paweł podkreśli później, że „Jeden jest Bóg, jeden też Pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Jezus Chrystus.” (1 Tym 2,5).

Cytowany na wstępie tekst dowodzi także tego, że uczniowie Jezusa utrzymywali nadal kontakty z uczniami Jana, i z samym Janem Chrzcicielem. W Ewangeliach mamy kilka wzmianek wskazujących, że Jan i uczniowie jego interesowali się działalnością Jezusa i Jego uczniów. Podobnie Jezus i uczniowie z zainteresowaniem i sympatią obserwowali poczynania Jana i jego uczniów. Możliwe jest także, że modlitwy Jana zapamiętał Jan, syn Zebedeusza, który wszak najpierw był uczniem Jana? Może to właśnie on poprosił Jezusa, aby ich nauczył modlitwy?

 Jezus cenił Jana, doceniał także jego modlitwę i modlitwę jego uczniów. Na wzór Jana nauczył ich wzoru modlitwy do Boga, modlitwy, która wyraża najważniejsze sprawy, myśli i uczucia wierzącego człowieka. Modlitwa zdradza zazwyczaj duchowe wnętrze chrześcijanina, odkrywa je i odsłania. Ludzie prawdziwie uduchowieni modlą się całym sercem, a ich modlitwa świadczy o bogactwie ducha. Łatwo można poznać modlitwę serca, w odróżnieniu modlitwy „z płuc” – płytkiej, powierzchownej, formalnej.

Bóg chce, abyśmy się modlili publicznie, ostrzega jednak przed modlitwą na pokaz, adresowaną nie do Boga, lecz do słuchających ludzi z intencją, aby podziwiali modlitwę i modlącego się. Mamy o tym stale pamiętać (Mt 6,5-8).

 Ale w Kościele są również osoby nieśmiałe, które na myśl o publicznej modlitwie bardzo się tremują. Sądzę, że wystarczy, gdy oni publicznie modlić się będą słowami „Modlitwy Pańskiej”. Ci jednak, którzy mają dar publicznego modlenia się dla zbudowania współwierzących niechaj się wiele modlą wraz z innymi, na zgromadzeniach, w domach i innych spotkaniach. Ileż to razy publiczna, szczera i gorąca modlitwa podnosiła na duchu zgnębionych, dodawała sił słabym, zachęcała do oddania się Bogu i poświęcenia w Jego dziele! Iluż ludzi wyszło ze zborów z rozjaśnioną twarzą i nowymi siłami w duszy! Chwała Bogu za tych, którzy poprzez publiczne modlitwy budują naszą wiarę!

 Jezus nauczył uczniów modlitwy, która różniła się zapewne w jakiś sposób od modlitwy uczniów Jana. Każda z nich jednak była skierowana do tego samego Boga, i On – jeśli tylko płynęły z czystego serca – modlitwy te słyszał i wysłuchiwał. To powinno nas uczyć tolerancji i szacunku dla tych, którzy na innych miejscach, w inny nieco sposób, innymi słowami modlą się do Boga – do naszego wspólnego Niebieskiego Ojca. Jeżeli zasyłają swe modlitwy w Imieniu Jezusa Chrystusa, a ich intencje i życie jest czyste, z całą pewnością są przez Boga wysłuchani! Przykład Jezusa jest ważną lekcją, której trzeba nam się uczyć. Pamiętajmy przy tym o ostrzeżeniu, które ktoś wyraził słowami:

„Odwracasz oczy od niemiłych sobie – A czyś pewien, że Bóg podobnie nie uczyni tobie?”