Kazanie  dla  syna


Pewnego ranka wracając do domu z nocnej zmiany wstąpiłem na szybki posiłek do „Golden Arches”. Cztery tygodnie wcześniej żona uszczęśliwiła mnie ślicznym synkiem. Miała przy nim mnóstwo pracy, ponieważ Dawid był naszym pierwszym dzieckiem. Kiedy zastanawiałem się nad tym, jak ją odciążyć od zajęć, przyszły mi na myśl słowa:

– „Zasługujesz dzisiaj na odpoczynek”.

Złożyłem zamówienie u nerwowej dziewczyny za kontuarem, po czym zasiadłem do śniadania. Jedząc porównywałem ceny podane na menu z sumą, jaką pobrała ode mnie barmanka. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że policzyła mi prawie o pół dolara za mało.

Nie mogę pochwalić się tym, że podszedłem natychmiast do kontuaru i wyrównałem różnicę, bo tak się nie stało. Moją pierwszą reakcją był stłumiony śmiech – czułem, że coś uszło mi na sucho. Jednakże do mojego serca przemówił Duch Boży. Postawił mi takie oto pytanie:

 – „Jak by w takiej sytuacji postąpił Jezus?”

Później przypomniał mi słowa Pana:

– „Tak postępujcie z ludźmi, jak byście chcieli, aby oni z wami postępowali” (Łk 6,31; Mt 7,12).

Lecz tak naprawdę zbiło mnie z pantałyku inne pytanie:

– Jak byś postąpił, gdyby siedział tu Dawid?

– Czy chciałbyś, żeby zobaczył, jaki jesteś nieuczciwy?

– Czy byłbyś dla niego dobrym przykładem?

Później przypomniał mi się pewien wiersz mówiący o nauczaniu innych za pomocą przykładu. Gdy jego słowa poruszyły do głębi moje serce, poczułem wstyd i wstałem z krzesła, by naprawić błąd.

Podszedłem do dziewczyny i powiedziałem:

– Najmocniej przepraszam. Coś mi się wydaje, że policzyła mi pani za mało.

Na twarzy dziewczyny odmalowało się zaskoczenie. Zaczęła skrupulatnie analizować moje zamówienie.

– Ma pan rację, powiedziała patrząc na mnie nieco przestraszona. Rzeczywiście policzyłam za mało. O, jakże jestem panu wdzięczna za to sprostowanie! Zaoszczędził mi pan tyle nieprzyjemności. Jeszcze raz pośpiesznie skalkulowała moje zamówienie, a ja wyrównałem różnicę. Naprawiwszy błąd opuściłem restaurację w dobrym nastroju, rad, że posłuchałem nakazu Ducha Świętego. Wyobraziłem sobie również, jaki dumny z uczciwości swego taty byłby Dawid.

Jednakże wracając do domu znowu zacząłem myśleć o cenie posiłku. Natychmiast uświadomiłem sobie, że dziewczyna policzyła mi o pięć centów za dużo! Najpierw poczułem się oszukany, lecz później ogarnęło mnie uczucie wdzięczności. Pan udzielił mi cennej lekcji ojcostwa.

Za pięć centów dowiedziałem się, że moje życie może być najlepszym kazaniem, jakie kiedykolwiek „usłyszy” mój syn.