Lekcja 7 - ŚWIADOMY I AKTYWNY CZŁONEK ZBORU


Wstęp:

W Liście ap. Pawła do Rzymian w r. 14,7 czytamy: "Nikt zaś z nas nie żyje dla siebie i nikt dla siebie nie umiera". Jest to jedna z najkrótszych zachęt i wezwań do życia dla innych - do oddania swych sił, zdolności i czasu, w służbę Bogu i bliźnim, do zaangażowania się w budowę Kościoła Bożego, założonego przez Jezusa Chrystusa. On także nie przyszedł po to, "aby Mu służono, lecz aby służył i dał swoje życie za wielu" (czyt. Mt 20,28).
Rozwijając tę myśl, w kolejnej lekcji kursu chcemy opisać zadania całego Kościoła Bożego a także zadania pojedynczego członka Zboru. Jest bowiem rzeczą ważną, abyśmy wszyscy poznali swoje miejsce i swoją pracę, i wykonywali ją zgodnie z uzdolnieniami i otrzymanymi darami Ducha.

I. Kościół Boży i jego funkcja

1. Założycielem Kościoła jest Jezus Chrystus (Mt 16,18).
2. Kościół tworzą wszyscy wierzący (Ef 2,19-22; por. 1 Kor 3,16.17; 6,19.20).
3. Kościół Boży to środowisko, które tworzą dzieci Boże, i w którym nawróceni ze świata ludzie poznają wolę Boga, wzrastają w, wierze i miłości, i przygotowują się do oddanej służby w dziele Ewangelii (Ef 4,1-16; DzAp 13,1-5).
Uwaga: Zbudowanie Kościoła i zorganizowanie go, jest jednym z wielkich cudów mądrości i łaski Bożej. Bóg "zna jakim ulepieniem jesteśmy, wie żeśmy prochem" (Ps 103,14 BG), a dlatego gdy nas powołał, nie zostawił każdego własnemu losowi, lecz utworzył Żywą Społeczność - Kościół, zorganizowany podobnie jak ciało ludzkie (por. 1 Kor 12,12-27). Kościół ma więc działać podobnie jak ludzki organizm, starając się zaspokoić potrzeby wszystkich swoich członków.
W Kościele wszyscy są sobie potrzebni, wszyscy winni być sobie bliscy, winni się wzajemnie wspierać i sobie pomagać. Rozdzielenie funkcji i darów w Kościele i zróżnicowanie ich, ma na celu wzajemną służbę i wzajemną zależność. Nikt nie może powiedzieć drugiemu: "Nie potrzebuję cię!" - wszyscy potrzebują się nawzajem, gdyż dopiero we wzajemnej społeczności dziecko Boże znajduje pełnię i doskonałość, oraz warunki do rozwoju i pracy na rzecz zbawienia niewierzącego świata (czyt. DzAp 2,41-47; 1 Kor 12,12-26).
4. W Kościele, podobnie jak najpierw w każdym wierzącym, mieszka Bóg poprzez Swego Świętego Ducha (2 Kor 6,14-18; Ef 2,19-22; por. Jan 14,23).
5. Kościół Boży jest "filarem i utwierdzeniem prawdy" (1 Tym 3,15).
6. Kościół jest zarazem potężnym świadectwem mądrości Bożej dla wszystkich pozaziemskich, duchowych istot (złych i dobrych), które uważnie obserwują życie wierzących (Ef 3,10; por. 1 Kor 4,9).
7. Kościół Boży jest "Oblubienicą Chrystusową", obiektem Jego szczególnej troski i opieki (2 Kor 11,2; Obj 19,7.8).

II. Ważny warunek skytecznego świadectwa Kościoła 

Aby Kościół mógł wykonać określone wyżej zadania, musi spełniać konkretne warunki. Bóg jest "Bogiem porządku we wszystkich Zborach Bożych" (1 Kor 14,33.40), jest Bogiem stojącym na straży czystego życia, oczekującym służby z całego serca (czyt. Jer 29,13), nienawidzącym obłudy i karzącym niepoprawnych grzeszników (por. DzAp 5,1-11). Tego samego oczekuje On od Swojego Kościoła, zwłaszcza od kierujących Zborami Swoich sług.

1. Ap. Paweł w całej swojej pracy starał się o czystość Kościoła, który jako "Czystą Dziewicę" chciał przedstawić Chrystusowi (alegoryczny obraz związku Chrystusa z Kościołem - 2 Kor 11,2).

2. Apostoł doceniał niebezpieczeństwa, na jakie narażeni są wierzący i udzielał rad, których przyjęcie zabezpieczało przed upadkiem (Ef 6,10-18; por. 1 Ptr 5,8.9; Jak 4,7.8);
a. Ważną funkcję spełnia w Kościele napomnienie błądzących, a jego celem jest ich ratunek (Gal 6,1.2);
b. To działanie jest realizacją Chrystusowego nakazu (Mt 18,15);
c. Błądzącego brata, który szczerze się nawraca i żałuje swego występku, należy przyjmować do społeczności i otaczać miłością (Łk 17,3.4; por. 2 Kor 2,1-8);

3. Jednak w wypadku niepoprawnego grzesznika należy postępować z całą stanowczością i konsekwencją, aby Kościół Boży nie był zniesławiony i zanieczyszczony (czyt. Mt 18,17.18);
a. Tak sprawę tę rozumiał ap. Paweł, i gromił zbór w Koryncie za zaniedbanie karności (1 Kor 5,1-7);
b. Apostoł udzielił też jednoznacznych wskazówek jak należy postępować z fałszywymi braćmi (1 Kor 5,9-11);
c. Takie postępowanie jest wypełnianiem nakazu Pana Jezusa (Mt 18,16-18).

Uwaga: Nie wolno nigdy mylić miłosierdzia i wybaczenia chrześcijańskiego z tolerancją dla grzechu! O ile prawdziwie pokutującemu winowajcy należy okazać wiele wyrozumiałości, kierując się duchem przebaczenia, o tyle wobec grzesznika zuchwałego, należy zastosować całą surowość i konsekwencję w postępowaniu, aż do wyłączenia ze społeczności wierzących!
W nauczaniu kościelnym należy podkreślić, że najniebezpieczniejszym grzechem jest grzech nie uznany i nie wyznany! Wielu ludzi odpadło od Boga i zostało potępionych, nie z powodu popełnienia szczególnie odrażających czy wielkich przestępstw, ale z powodu niewyznania grzechu (czyt. 5,1-11)! Krew Jezusa gładzi tylko wyznane grzechy.
Sprawa właściwej dyscypliny w Kościele jest sprawą wielkiej wagi, a równocześnie wymaga mądrego i zdecydowanego podejścia i konsekwencji w postępowaniu. Zdecydowane rady Słowa Bożego (czyt. 1 Kor 5,9-11; Tyt 3,10.11; Mt 18,18) muszą być zastosowane, jeśli chce się mieć nadzieję na uratowanie grzesznika. Częstokroć bowiem dopiero wstrząs, jakim jest radykalna decyzja Zboru, powoduje u winowajcy refleksję nad swoim stanem. Najgorszą natomiast przysługę wyświadczają krnąbrnemu winowajcy ci, którzy tolerują jego grzech, utrzymują z nim niezmiennie braterski stosunek - mimo że człowiek ten poprzez swe życie zaprzecza wyznawanym zasadom. Często wielką (niestety złą!) rolę odgrywają tutaj stosunki rodzinne i towarzyskie. Polecenie Boże jest jednak w tych sprawach jednoznaczne (czyt. Iz 5,20-24). Niestety, pseudo-przyjaciele winnego źle pojętą litością i solidarnością, usypiają jego sumienie, zachęcając go tym samym do trwania w grzechu. W ten sposób stają się współwinnymi bezprawia. Biorą na siebie odpowiedzialność za brak skruchy przestępcy. Przyczyniają się do ruiny moralnej innych!

4. Nasz stosunek wobec niepoprawnego grzesznika winien uwzględniać dwa elementy, obydwa jednakowo ważne:
a. miłość do grzesznika,
b. nienawiść do grzechu.
- Takim właśnie jest stosunek Boga (czyt. Przyp.Sal. 6,16; 8,13; Zach 8,17; por. Jan 3,16; 1 Jan 4,8-10). On odpuszcza winowajcy jego grzech pod warunkiem, że ten okaże skruchę i żal, i poprosi o oczyszczenie w krwi Jezusa oraz wyrazi szczere pragnienie poprawy (por. 1 Jana 1,9).

III. SZCZEGÓLNIE NIEBEZPIECZNE GRZECHY

Najcięższym z grzechów jaki może popełnić człowiek, jest grzech przeciwko Duchowi Świętemu (Mt 12,31.32). Jest to grzech nieprzebaczalny!
Ap. Jan wiele uwagi poświęcił innemu jeszcze przestępstwu, z którym związana jest bardzo drastyczna sankcja - całkowity zakaz utrzymywania jakichkolwiek kontaktów z człowiekiem, który je popełnia (czyt. 1 Jana 4,1-3; 2 Jana 7-11).

1. Grzech przeciwko Duchowi Świętemu
W tekstach Mt 12,31 i Łk 12,10 Jezus Chrystus mówi, że bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu nie będzie odpuszczone. Jest to więc grzech większy, niż grzech "przeciwko Synowi Człowieczemu". Chcąc zrozumieć te słowa, musimy uwzględnić kontekst wypowiedzi Jezusa.
- Faryzeusze nie chcieli przyznać, że był On Synem Bożym, choć byli przekonani, że przyszedł od Boga (por. Jan 3,1.2), i nie byli w stanie zaprzeczyć, iż w mocy Bożej dokonuje zdumiewających czynów (por. Mt 12,22-30). I to było ich tragedią! Wiedzieli, kim jest Jezus, ale - czując zagrożenie dla swych interesów - kłamali z premedytacją, i publicznie się Jezusowi sprzeciwiali! Kłamali, mimo że Duch Święty dał w ich serca świadomość prawdy.
Kiedy dzisiaj ludzie występują przeciwko Bogu, Jego Prawu i Prawdzie, to zazwyczaj "nie wiedzą, co czynią", bo nie poznali jeszcze Prawdziwego Boga i nie nawrócili się. Bo nawrócenie dokonuje się jedynie za sprawą Ducha Świętego (Jan 3,3-6), który doprowadza do poznania Prawdy Bożej (Jan 16,13). Dlatego, jeśli bluźnią przeciwko fałszywej koncepcji Boga, może im to zostać odpuszczone.
Przychodzi jednak czas, kiedy ci ludzie przekonują się, gdzie jest Prawda, o czym w ich sercach świadczy Duch Święty. Jeśliby wtedy, mając pełną świadomość tego, co robią, zaprzeczą poznanej Prawdzie, odrzucą ją i będą bluźnić Bogu - ich grzech nie może im zostać odpuszczony. To właśnie przed taką postawą ostrzega Pismo (czyt. Hbr 6,4-6; 10,26-31). W tym miejscu należy wyraźnie powiedzieć, że czymś zupełnie innym jest potknięcie się, upadek - który chrześcijanin uznaje, wyznaje, i porzuca (1 Jana 2,1.2).

2. "Jezus Chrystus przyszedł w ciele!"
W Rz 8,3 czytamy, że Jezus Chrystus "potępił grzech w ciele". Zwrot ten wyraża jedną z podstawowych prawd zbawiennych. Głosi ona, że Syn Boży urodził się i żył na Ziemi jako CZŁOWIEK, i W LUDZKIM CIELE ZWYCIĘŻYŁ GRZECH! Prawda ta jest tak ważna i wielka, że ludzi, którzy jej zaprzeczali, apostołowie nie dopuszczali do społeczności chrześcijańskiej (1 Jana 4,1-3; 2 Jana 7-11). Dlaczego tak surowa sankcja?
- Słowo Boże informuje nas, że w Ogrodzie Eden grzech zwyciężył ciało (1 Mjż 3,1-6). Ten znany fakt do dziś rodzi u wielu ludzi ogromne problemy natury moralno-prawnej, jako że upadek człowieka mógł dowodzić jednej z dwóch ewentualności:
1. albo: człowiek został stworzony zbyt słabym i musiał zgrzeszyć. - W takim przypadku niekwestionowaną winę za upadek człowieka ponosiłby Stwórca.
2. albo: człowiek był wystarczająco silny aby się oprzeć grzechowi, lecz popełnił go, gdyż świadomie i dobrowolnie dokonał złego wyboru opowiadając się po stronie szatana.

Czy rozwianie wątpliwości w tej sprawie jest ważne? Zdecydowanie tak. Pytanie, kto jest winien, że grzech pojawił się na świecie, sprowadzając na ludzkość koszmarne konsekwencje, jest zarazem pytaniem o uczciwość i sprawiedliwość Boga w postępowaniu z człowiekiem. Kwestia ta jest równocześnie ogromnie ważnym elementem odwiecznej walki między dobrem a złem, Bogiem i szatanem. Wraca ona często w rozmowach chrześcijan, a różne osoby wyciągają z tych rozmów różne wnioski.
Czy istnieje (istniała) jakakolwiek szansa, udzielenia przekonującej i jednoznacznej odpowiedzi na postawione pytanie? Ktoś powiedział, że szansa taka istniałaby wówczas, gdyby Bóg na początku stworzył dwie identyczne planety - dwa równolegle istniejące światy, na nich identyczne i tak samo wyposażone istoty ludzkie, które dokładnie w takich samych warunkach byłyby poddane próbie. I gdyby na drugiej z tych planet protoplaści rodzaju ludzkiego zwycięsko oparli się atakowi szatana - stanowiłoby to dowód, że nasi ziemscy prarodzice sami zawinili swój (i nasz) los.
Mimo, że Pan Bóg nie stworzył drugiej Ziemi, na interesujące nas pytanie istnieje pełna i jednoznaczna odpowiedź. Bóg udzielił jej, posyłając na świat Swego Syna. Oto, co możemy ustalić w oparciu o Słowo Boże:
(1) Syn Boży przyszedł na świat jako CZŁOWIEK, a ujmując rzecz precyzyjniej, jako "Drugi Człowiek", lub inaczej: "Drugi Adam" (1 Kor 15,45.47). Nie są to przypadkowe określenia. Mówią one wyraźnie, że Jego Człowieczeństwo było tego samego rodzaju, jak było Człowieczeństwo naszego praojca Adama, gdy wyszedł z ręki Stwórcy jako istota bezgrzeszna i doskonała! Mówiąc po prostu, Drugi Adam był istotą bezgrzeszną - taką, jaką był Pierwszy Adam, zanim dopuścił się występku.
(2) Prawdę wyrażoną powyżej potwierdza wyjątkowe poczęcie Jezusa Chrystusa. Jeśli miał On być Drugim Adamem - dzięki Któremu i w Którym tak radykalnie odmieniła się historia rodzaju ludzkiego - to absolutnie nie mógł być dziedzicem grzesznej natury Pierwszego Adama. Ani przez ojca, ani przez matkę! I nie był dziedzicem tej natury - genetycznie nie był synem Adama ani Ewy, synem jakiegokolwiek mężczyzny i kobiety. Mając to na uwadze Pismo konsekwentnie świadczy, że został "poczęty z Ducha Świętego" (Łk 1,34.35). Znaczy to, że złożonemu w łonie Marii NOWEMU ŻYCIU, nie dała początku ani męska ani żeńska komórka rozrodcza - zostało ono złożone w łonie Marii, gdzie jedynie rozwinęło się i dojrzało. Dokładnie tak, jak dziś rodzą się dzieci z zapłodnienia IN VITRO. A gdy się dopełniły dni, Słowo Boże, które stało się ciałem, "zamieszkało wśród nas" (Jan 1,14)!
(3) Żyjąc na Ziemi Drugi Adam dysponował tymi samymi warunkami i możliwościami, jakie posiadał Pierwszy Adam. W ten sposób została przywrócona sytuacja sprzed grzechu - czyste, bezgrzeszne człowieczeństwo stanęło do walki z szatanem i grzechem! Jezus Chrystus nie popełnił najmniejszego grzechu (1 Ptr 2,22; por. Jan 8,46), czyli - jak to ujął ap. Paweł - "potępił grzech w ciele". Tym samym dowiódł ostatecznie, że również Pierwszy Adam nie musiał zgrzeszyć - a więc winę za przestępstwo popełnione w Ogrodzie Eden ponosi człowiek!
W tym miejscu warto raz jeszcze uświadomić sobie, jak ważną kwestię rozpoznawaliśmy. Bo gdyby prawdą było, że Bóg stworzył ludzi zbyt słabymi, to naprawdę On byłby winien ich upadku. Wtedy to, co nazywamy Planem Zbawienia, byłoby po prostu naprawianiem przez Boga błędu popełnionego przy Stworzeniu! Wtedy trudno byłoby mówić o Bożym miłosierdziu, a łaska, nie byłaby wcale łaską! Wszystkie te pojęcia utraciłyby swój rzeczywisty sens i znaczenie. Zobrazujmy to przykładem: Jeśli przypadkowy przechodzień z narażeniem własnego życia uratuje tonącego - jest to dowodem jego wielkiej szlachetności i odwagi, życzliwości i bezinteresownego poświęcenia. Ale jeżeli ktokolwiek pchnie w niebezpieczny nurt rzeki człowieka, który nie umie pływać, a potem, nawet ryzykując własne życie, uratuje go - wcale nie jest bohaterem, i nie ma mu za co dziękować. Raczej powinien jeszcze zostać ukarany.
Zwycięstwo Drugiego Adama przywróciło podstawowy sens takim pojęciom, jak: litość, miłosierdzie, przebaczenie, łaska, plan zbawienia, itp. W Nim nasz Niebiański Ojciec okazał się "sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, który wierzy w Jezusa" (Rz 3,26)!
Za dni ap. Jana zaczęły się szerzyć fałszywe poglądy na temat Jezusa Chrystusa. Niektórzy chrześcijanie przestali rozumieć sprawę Jego "przyjścia w ciele" - bez znaczenia stał się dla nich sam fakt, jak również jego powody i skutki. Rzeczywisty Jezus, który zmarł za ludzkie grzechy, a potem zmartwychwstał by nas zbawić, został zastąpiony mglistym wizerunkiem mistycznego niby-Jezusa, który był Człowiekiem tylko zewnętrznie, z pozoru. Jak piszą komentatorzy badający tamte czasy, ówcześni gnostycy twierdzili, że Niebiański Chrystus przyszedł ze świata światłości po to, by dusze ludzkie wyprowadzić z ciemności i śmierci z powrotem do Królestwa Światłości. Ale ten "Chrystus" tylko umownie był tożsamy z historycznym Chrystusem, i ludzką postać nosił tylko jako zewnętrzną szatę. Ich zdaniem odkupienie nie dokonało się poprzez Jego cierpienie, krwawienie i umieranie, ale poprzez gnozę - przez poznanie, nie tyle intelektualne, co raczej mistyczno-religijne. "Chrześcijański gnostycyzm uczył, że „Słowo” jedynie „przebrało się” w ciało - natomiast czymś zgoła fałszywym, a nawet bluźnierczym było zwiastowanie, że to „Słowo ciałem się stało”. Tymczasem dla apostolskiego poselstwa wszystko zawierało się właśnie w poniżeniu Syna Bożego, w tym, że rzeczywiście stał się człowiekiem, że przyszedł „w ciele”. Tylko w ten sposób bowiem mogło dokonać się to, co jest jedynym ratunkiem dla sprzeciwiającego się Bogu, winnego, w oczach Bożych zagubionego człowieka: męka i śmierć na drzewie przekleństwa. Tutaj drogi apostolskich zborów i chrześcijańskiego gnostycyzmu radykalnie się rozchodziły" (Werner de Boor, Listy Jana, s. 114).
Czy można się dziwić, że Apostoł Miłości, Jan, wystąpił tak kategorycznie przeciwko ludziom wyznających i szerzących taki błąd (por. 2 Jana 7-11)?! Zważywszy, czego na ten temat dowiedzieliśmy się ze Słowa Bożego, jego reakcja jest całkowicie zrozumiała.



ARKUSZ ZWROTNY - Lekcja: 7/II


Pytanie 1:
Jakie praktyczne wnioski wpływają dla nas z tekstów - Rz 14,7; 1 Kor 12,4-11?
Pytanie 2:
Jakie ważne pouczenie zostało nam przekazane w tekstach - Mt 18,15-18 i 1 Kor 5,1-13?
Pytanie 3:
Czym jest grzech przeciwko Duchowi Świętemu?